Reklama

Nie wiem, dlaczego tak długo

Dla litewsko-polskich stosunków istnieją dwa modele. Niemiecko-francuski albo ten, jaki mają dwa inne kraje należące do NATO – Grecja i Turcja - mówi Rimvydas Valatka, zastępca redaktora naczelnego dziennika „Lietuvos Rytas”

Aktualizacja: 11.05.2009 13:02 Publikacja: 10.05.2009 20:24

[b]Rz: Czy teraz, gdy strona polska bardzo stanowczo przedstawiła kwestie mniejszości na Polsko-Litewskim Zgromadzeniu Parlamentarnym, mamy kryzys w stosunkach dwustronnych? [/b]

[b]Rimvydas Valatka:[/b] To na pewno nie kryzys. Do takiej sytuacji wcześniej czy późnej musiało dojść. Przez 19 lat na sprawy mniejszości narodowych przymykano oczy, no a teraz stanowczo powiedziano, że muszą wreszcie być rozwiązane. Ja nie rozumiem, dlaczego przez tyle lat nie potrafiono rozwiązać tych problemów. To dotyczy zarówno problemów polskiej mniejszości na Litwie, jak i litewskiej w Polsce.

[b]Naprawdę nie ma odpowiedzi na pytanie, dlaczego przez tyle czasu nie udało się rozwiązać problemów polskiej mniejszości na Litwie? [/b]

Chciałbym wyraźnie powiedzieć, że rozwiązanie tych spraw nie stworzyłoby dla Litwy żadnych problemów. Nie rozumiem, dlaczego na przykład ma mi przeszkadzać, że w dowodach moich sąsiadów Polaków ich nazwiska byłyby wpisane po polsku albo że w niektórych miejscowościach pojawiłyby się tabliczki z nazwami ulic po polsku. To żaden problem dla Litwy.

Problemem natomiast jest, że z każdą kadencją naszego Sejmu spada jego poziom intelektualny. To, że trzeba rozwiązać problemy mniejszości, rozumieli i rozumieją prezydenci, premierzy, przewodniczący parlamentu, którzy prowadzą bezpośrednie negocjacje z Polską. Jednak po złożeniu obietnic, że te sprawy zostaną rozstrzygnięte, i gdy odpowiednie projekty ustaw trafiają do Sejmu, zaczynają się problemy. Mamy na Litwie działaczy, którzy myślą kategoriami sprzed 1939 roku. Dla nich „w” w dowodzie osobistym rzeczywiście stwarza problem. Zaczynają więc aktywnie działać. A ponieważ do Sejmu po każdych wyborach trafia masa nowych posłów, którzy nie potrafią myśleć strategicznie, więc na wszelki wypadek, aby – powiedzmy – podczas następnych wyborów nie stracić jakieś 3 procent głosów, odkładają tę sprawę dla następnego Sejmu.

Reklama
Reklama

[b]Czy działania tych myślących kategoriami sprzed 1939 roku nie są zbieżne z interesami naszego wspólnego wielkiego sąsiada na wschodzie, któremu może zależeć na tym, aby Polska i Litwa jak najdłużej nie mogły rozwiązać dwustronnych problemów? [/b]

Nie można nie doceniać znaczenia Rosji. Jednak trzeba przyznać, że nawet jeśli na chwilę sobie wyobrazimy, iż Rosja w ogóle nie istnieje, to na Litwie znajdą się ludzie, dla których rozwiązanie problemów polskiej mniejszości stanowi osobisty problem. Dla nich sprawy polskie to kwestia życia i śmierci. Jednak w ciągu 20 lat te siły stopniowo traciły. Teraz wyruszyły do decydującej walki.

[b]Czy w końcu uda się rozwiązać problemy mniejszości? [/b]

Nie mamy alternatywy. Musimy je rozwiązać. Dla litewsko-polskich stosunków istnieją dwa modele. Niemiecko-francuski albo ten, jaki mają dwa inne kraje należące do NATO – Grecja i Turcja. Sądzę, że nikt rozsądnie myślący nie ma wątpliwości, jaki model z tych dwóch musimy wybrać. Gdyby problemy mniejszości narodowych zostały rozwiązane na przykład w 1992 roku, nie musielibyśmy marnować tyle czasu i wysiłku na ich rozstrzygnięcie dzisiaj. Mamy przed sobą do rozwiązania tyle naprawdę poważnych spraw, szczególnie w dziedzinie gospodarki.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama