[b]Niedawno hakerzy zaatakowali stronę prezydenta i zostawili komunikat: „Ocal nasz kraj”. To brzmi jak akt desperacji w dobie kryzysu finansowego.[/b]

Nie powiedziałbym tego. Hakerzy to specyficzne osoby, które atakują głównie ważne strony, np. Pentagonu czy prezydenta. Ja jestem optymistą, gdyż widać, że nasze społeczeństwo zaakceptowało zmiany i dostosowało się do nowych, trudnych warunków. Trzeba żyć dalej. Patrząc wstecz, ten kryzys nie jest najgorszy w naszej historii.

[b]Kilka lat temu Łotwa była jednym z najszybciej rozwijających się państw UE. Rok temu niemal zbankrutowała. Jak jest dzisiaj?[/b]

Rozwijaliśmy się bardzo szybko. Jak się okazało, trochę za szybko. Ale dziś inflacja jest niemal równa zeru. Odczuwamy też pozytywne sygnały w zakresie eksportu. Łotwa jest daleka od bankructwa. Jednak nie obyło się bez kosztów. Największy problem jest z bezrobociem, gdyż nawet rząd likwiduje miejsca pracy. Były dramatyczne cięcia wydatków publicznych i dramatyczne cięcia pensji. Ludzie byli w szoku i nadal nie są szczęśliwi. Było bardzo trudno, gdyż ludzie przyzwyczaili się, że ich pensje rosną. Ale nie ma społecznych niepokojów.

[b]Czy pan też obniżył swoją pensję?[/b]

Osobiście obniżyłem swoje wynagrodzenie o około 30 procent, by pokazać, że wszyscy jesteśmy razem w tej trudnej sytuacji. Również pracownicy Kancelarii Prezydenta odczuli takie same cięcia. Premier zresztą zrobił to samo. Co więcej, mój budżet na podróże jest dziś czterokrotnie mniejszy niż w 2007 roku. Korzystamy z samolotów rejsowych i tańszych hoteli. Mniejsze są wydatki na cele reprezentacyjne. Musieliśmy podjąć dokładnie te same kroki, co rodzina. Żadnych nowych butów, garniturów, restauracji. Tylko jedzenie w domu.

[b]Lada dzień jedzie pan na urlop do Austrii, ale tylko na dwa dni. To też z oszczędności?[/b]

Nie, z braku czasu. Ale raz czy dwa razy do roku trzeba się oderwać od pracy. Jadę na narty.

[b]Jak kryzys wpłynął na wizerunek Łotwy za granicą?[/b]

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Jeśli ktoś w grupie jako pierwszy doświadczy czegoś złego, cierpi na tym jego wizerunek. Bardzo trudno jest go potem zmienić. Jednak obecny wizerunek Łotwy jest także szansą dla nas. Jeśli osiągniemy wszystkie cele i wyjdziemy z kryzysu w dobrym stanie, to stworzy to ogromnie pozytywny wizerunek Łotwy. Nie mamy innej możliwości – tylko osiągnąć sukces. Notowania są bardzo ważne dla inwestorów, partnerów handlowych, firm ubezpieczeniowych. Dlatego musimy to zmienić.

[b]Dziś Łotwa jest też postrzegana jako kraj konserwatywny, który idzie pod prąd europejskim trendom. Konstytucja nie zezwala na małżeństwa homoseksualne.[/b]

Łotwa jest jednym z najbardziej wolnych krajów, a nasze społeczeństwo pełne zrozumienia. To więcej niż tolerancja. Nigdy nie mieliśmy problemów z walką płci, z parytetami. Nigdy nawet o tym nie myśleliśmy. Nigdy nie było dyskusji o homoseksualistach. Oni są częścią naszego społeczeństwa i my szanujemy ich wybór. Tak samo jest z wolnością religii. 18 grudnia największe wyznania chrześcijańskie będą się modlić w jednym kościele i w jednej intencji – za Łotwę. Myślę, że nie ma drugiego takiego kraju w Europie, który miałby takie poczucie zrozumienia.

[b]Jednak parady gejów co roku wzbudzały na Łotwie ogromne kontrowersje.[/b]

Czy w tym roku parada się odbyła?

[b]Tak. [/b]

No właśnie. W przeszłości też mieliśmy inne problemy. Na przykład wojny, katastrofy. Łotwa może dziś być przykładem. To naprawdę dobrze zintegrowane społeczeństwo.

[b]A rosyjska mniejszość, która wszędzie powtarza, jak bardzo jest dyskryminowana? Jej głos reprezentuje m.in. Tatiana Żdanova, deputowana do PE.[/b]

Ona wyjechała z Łotwy pięć lat temu i jest dziś bardziej brukselska niż łotewska. Na Łotwie nie ma dziś dyskryminacji. Jeżeli ktoś mówi, że na Łotwie żyje wiele osób, które nie mają obywatelstwa, odpowiadam: to ich wolny wybór. Nie ma żadnych przeszkód dla nikogo, kto chciałby zdobyć obywatelstwo. Jeżeli np. Palestyńczyk chciałby zostać obywatelem Łotwy, to ma do tego prawo. Jeśli np. Palestyńczyk chciałby zostać obywatelem Łotwy, choćby dlatego, że chce zdobyć obywatelstwo jakiegokolwiek kraju, tak jak każdy inny ma do tego prawo i ma taką możliwość. To zależy od jego decyzji.

[b]Ilu Rosjan nie ma obywatelstwa?[/b]

Wszystkich, nie tylko Rosjan, jest około 300 tysięcy. Przed wstąpieniem do UE mieli dobrą motywację, by starać się o obywatelstwo. Potem już nie. Wiele z nich to osoby starsze.

[b]Niedawno Rosjanin został merem Rygi. Pierwszy raz od odzyskania niepodległości przez Łotwę. Czy to znak, że idą nowe czasy?[/b]

Dla tych, którzy oczekiwali szokujących konsekwencji, był to szokujący wybór. Ale żadnych szokujących konsekwencji nie było. Nic się nie zmieniło. Na tym polega demokracja, by szanować wybory ludzi.

[b]Niektórzy żartują, że w wyniku kryzysu Łotysze wyjadą za chlebem na Zachód, a w kraju zostaną tylko Rosjanie, którzy nie mają unijnych paszportów…[/b]

Osoby, które nie mają łotewskiego obywatelstwa, są najbardziej uprzywilejowaną grupą, gdyż mogą swobodnie podróżować – od Gibraltaru po Kamczatkę. Bez wiz. Przez dwa kontynenty.

[b]Jak układają się dziś stosunki z Rosją?[/b]

Są bardzo pragmatyczne. Rośnie wymiana handlowa, rozwijają się stosunki gospodarcze. Brakuje jedynie normalnych, regularnych wizyt państwowych prezydentów, premierów, szefów MSZ i innych resortów, co jest normalną praktyką wśród sąsiadów. Czy zmieni się to za mojej prezydentury? Dwa razy rozmawiałem już z prezydentem Miedwiediewem. On też wykazał optymizm w tej sprawie. Poczekajmy.

[b]A państwa bałtyckie? Rywalizują ze sobą czy – choćby w relacjach z Rosją – mówią jednym głosem?[/b]

Wspólnie podjęliśmy dobrą decyzję, by nie mówić zbyt wiele o Rosji. Rozmawiamy ze sobą o nas, o tym, jak tworzyć bardziej efektywną gospodarkę państw bałtyckich. Nasze stosunki ekonomiczne, gospodarka są tak zintegrowane, że naprawdę się czuje, jakby to była jedna przestrzeń ekonomiczna. Skupiamy się na przyszłości, a nie przeszłości. Robimy to od wielu lat. Nikt tego nie dostrzegł.

[b]Rosja jest waszym sąsiadem. Dlaczego podjęliście taką decyzję?[/b]

Sąsiada się nie wybiera. Jest wiele kwestii, w których jesteśmy zgodni, ale są też takie, z którymi nie zgodzimy się nigdy. Każdy naród, rodzina, człowiek ma swoje historyczne doświadczenia. Jeśli porównamy wspomnienia rodzin i te książkowe, które będą silniejsze? Oczywiście te rodzinne. Ponieważ ufamy naszym rodzicom i dziadkom. Ufamy ich opowieściom. Takich wspomnień nie można zmienić. Historia była, jaka była. Znacznie gorsza niż ta opisana w książkach.

[i]—rozmawiała Katarzyna Zuchowicz[/i]