Instytut Ekspertyz Medycyny Sądowej przy ul. Tarnyj Projezd sprawiał wczoraj wrażenie niedostępnej twierdzy. Teren wokół niego zamknięto dla ruchu – opustoszałe ulice dodatkowo przygnębiały. Wejść do wysokiego budynku mogli tylko specjaliści i ci, przed którymi stało najcięższe zadanie – rozpoznanie ciał swoich najbliższych. Dziennikarzy trzymano z daleka. Widzieliśmy tylko, jak do ośrodka przyjeżdżają w eskorcie milicji kolejne autobusy pełne zrozpaczonych ludzi.
– Rosjanie robią wszystko, by ulżyć w cierpieniu rodzinom ofiar – mówiła dziennikarzom przebywająca w Moskwie polska minister zdrowia Ewa Kopacz. – Staramy się zapewnić Polakom maksymalny komfort, jeśli można użyć takiego słowa w tej sytuacji – tłumaczył rozmówca „Rz” zbliżony do koordynującego pracę Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych.
– Na najwyższym szczeblu polecono wyeliminować wszystkie problemy oprócz tych, których nie da się uniknąć, czyli koszmaru związanego z identyfikacją zwłok najbliższych – dodał. Wszystkich przybyłych do Moskwy rozmieszczono w hotelach, zapewniając im „wszystko, co potrzebne”. W tym opiekę psychologów, tłumaczy, wyżywienie.
Identyfikacja odbywała się na podstawie zdjęć fragmentów ciał i odzieży, znaków szczególnych, a do oględzin uciekano się tylko w przypadku, jeśli wolę taką wyrażali krewni. Polscy i rosyjscy psycholodzy pracowali bez wytchnienia. – Dla nich to też nie było łatwe. Z każdą oso-bą rozmawiali przynajmniej 1,5 – 2 godziny. Psychologów jest bardzo dużo, ale i tak widziałem, że nawet oni byli na granicy – mówił mój rozmówca. – Nie popędzamy nikogo z oględzinami. Każdy dostanie tyle czasu, ile będzie potrzebował – dodaje.
[srodtytul]Polska kaplica[/srodtytul]