Reklama
Rozwiń
Reklama

Rozpacz nad ciałami bliskich

Cały wczorajszy dzień w Moskwie trwała identyfikacja ofiar sobotniej tragedii pod Smoleńskiem

Publikacja: 12.04.2010 21:41

Władze Moskwy starały się, by nikt nie zakłócał spokoju krewnym ofiar

Władze Moskwy starały się, by nikt nie zakłócał spokoju krewnym ofiar

Foto: AFP

Instytut Ekspertyz Medycyny Sądowej przy ul. Tarnyj Projezd sprawiał wczoraj wrażenie niedostępnej twierdzy. Teren wokół niego zamknięto dla ruchu – opustoszałe ulice dodatkowo przygnębiały. Wejść do wysokiego budynku mogli tylko specjaliści i ci, przed którymi stało najcięższe zadanie – rozpoznanie ciał swoich najbliższych. Dziennikarzy trzymano z daleka. Widzieliśmy tylko, jak do ośrodka przyjeżdżają w eskorcie milicji kolejne autobusy pełne zrozpaczonych ludzi.

– Rosjanie robią wszystko, by ulżyć w cierpieniu rodzinom ofiar – mówiła dziennikarzom przebywająca w Moskwie polska minister zdrowia Ewa Kopacz. – Staramy się zapewnić Polakom maksymalny komfort, jeśli można użyć takiego słowa w tej sytuacji – tłumaczył rozmówca „Rz” zbliżony do koordynującego pracę Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych.

– Na najwyższym szczeblu polecono wyeliminować wszystkie problemy oprócz tych, których nie da się uniknąć, czyli koszmaru związanego z identyfikacją zwłok najbliższych – dodał. Wszystkich przybyłych do Moskwy rozmieszczono w hotelach, zapewniając im „wszystko, co potrzebne”. W tym opiekę psychologów, tłumaczy, wyżywienie.

Identyfikacja odbywała się na podstawie zdjęć fragmentów ciał i odzieży, znaków szczególnych, a do oględzin uciekano się tylko w przypadku, jeśli wolę taką wyrażali krewni. Polscy i rosyjscy psycholodzy pracowali bez wytchnienia. – Dla nich to też nie było łatwe. Z każdą oso-bą rozmawiali przynajmniej 1,5 – 2 godziny. Psychologów jest bardzo dużo, ale i tak widziałem, że nawet oni byli na granicy – mówił mój rozmówca. – Nie popędzamy nikogo z oględzinami. Każdy dostanie tyle czasu, ile będzie potrzebował – dodaje.

[srodtytul]Polska kaplica[/srodtytul]

Reklama
Reklama

W pokoju nr 204 urządzono kaplicę. Na głównej ścianie powieszono przywieziony z Polski obraz Jezusa Miłosiernego z napisem „Jezu, ufam Tobie”. Pod obrazem stanął mały ołtarz, a na nim monstrancja z hostią. Do ołtarza przyczepiono kilkadziesiąt zdjęć zabitych Polaków.

– Bardzo mnie to poruszyło – mówił mi, pokazując zdjęcie zrobione telefonem komórkowym, jeden z przedstawicieli strony rosyjskiej, który był wczoraj w tej kaplicy. Na miejscu przez cały czas był także ksiądz.

Jedynym, który zdecydował się na wyjście do dziennikarzy, był narzeczony córki zmarłego tragicznie szefa protokołu w MSZ Mariusza Kazany Rafał Dobrzeniecki. – Zawsze będzie dla mnie ukochanym teściem, chociaż nie miałem możliwości tak do niego mówić – powiedział nam Dobrzeniecki, który przyleciał do Moskwy z rodziną polskiego dyplomaty – córką Justyną i żoną Barbarą. Ustalono, że z prasą będą rozmawiać wyłącznie ci, którzy wyrażą taką gotowość. W takiej sytuacji brak chętnych nikogo nie dziwił, a dziennikarze starali się zachowywać taktowny dystans.

Przed Instytutem stał specjalny autobus, w którym utworzono sztab operacyjny Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, pozostający w stałej łączności ze sztabem centralnym, znajdującym się w centrum stolicy na ulicy Preczistienka. Ratownicy na bieżąco koordynowali przyjmowanie gości na lotnisku, do hoteli i ich transport do ośrodka w celu identyfikacji.

[srodtytul]Wspólna żałoba[/srodtytul]

Dom pod numerem 3 na Tarnym Projezdzie był wczoraj najsmutniejszym miejscem w Moskwie. Ale nie jedynym, które wspominało sobotnią tragedię. Poniedziałek był w Rosji dniem żałoby narodowej – telewizje i stacje radiowe zmieniły ramówki, a prezenterzy zaczynali wiadomości od słów: „Rosja pogrążona jest w żałobie razem z Polską”.

Reklama
Reklama

„Jesteśmy z wami! Współczujemy” – taki napis w języku polskim umieściła na pierwszej stronie „Nowa Gazieta”. „Smutek bez granic” – napisały na pierwszej stronie „Izwiestia”. Katastrofa zepchnęła na dalszy plan wszystkie inne tematy.

W geście solidarności w żałobie Rosjanie nie przestają przychodzić pod budynek polskiej ambasady w Moskwie, zostawiając wokół kwiaty i znicze. „Ambasadę Polski zasypali białymi i czerwonymi goździkami” – donosiły telewizje. Kondolencje płynęły także do konsulatów w Petersburgu, Kaliningradzie i Irkucku.

Do polskiej placówki przybył wczoraj prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew, który w księdze kondolencyjnej napisał m.in.: „Strata niepowetowana. Pogrążamy się w smutku razem z wami. Dzielimy ból utraty. W imieniu narodu Federacji Rosyjskiej proszę przekazać słowa współczucia rodzinom i bliskim zabitych, całemu narodowi polskiemu. Przyjmijcie nasze szczere kondolencje. Dzisiaj w naszym kraju – dzień żałoby narodowej”.

Do ambasady przyszli także m.in. Michaił Gorbaczow, rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow i patriarcha Cyryl.

[i]-Justyna Prus z Moskwy[/i]

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama