Reklama
Rozwiń
Reklama

Przy telebimie na Trafalgar Square

W Londynie pierwszą parę żegnało ponad 5 tysięcy emigrantów. Ludzie zbierali się też w miastach w Polsce

Publikacja: 18.04.2010 23:36

Na Trafalgar Square Polacy z flagami i kwiatami pojawiali się w niedzielę już od godziny 10 rano

Na Trafalgar Square Polacy z flagami i kwiatami pojawiali się w niedzielę już od godziny 10 rano

Foto: Fotorzepa, Zbigniew Osiowy Zbigniew Osiowy

Choć władze Londynu oficjalną zgodę na zorganizowanie uroczystości wydały dopiero w piątek po południu, mieszkająca na Wyspach Polonia dzięki esemesom i portalom społecznościowym dowiedziała się o niej błyskawicznie.

Wyrazy współczucia złożył Polakom w Londynie David Miliband, brytyjski minister spraw zagranicznych

Polacy z flagami przewiązanymi kirem, szalikami w narodowych barwach i z biało-czerwonymi kwiatami pojawiali się na Trafalgar Square już od godziny 10 rano.

Anna Miśta z mężem i dwójką dzieci na uroczystości przyjechała z oddalonego o kilkadziesiąt mil od Londynu Reading. – To, że mieszkamy na emigracji, nie oznacza, że jesteśmy obojętni wobec tego, co się dzieje w Polsce – mówi. – Nasza wizyta w Londynie to ostatnie podziękowanie nie tylko dla pary prezydenckiej, ale wszystkich, którzy zginęli pod Smoleńskiem.

Większość zebranych na Trafalgar Square Polaków znała osobiście dwie spośród ofiar ubiegłotygodniowej katastrofy.

Reklama
Reklama

Z mieszkającą na Wyspach Polonią kontakt na co dzień mieli przecież ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski oraz ksiądz prałat Bronisław Gostomski, proboszcz parafii św. Andrzeja Boboli w Londynie.

– Przyszłam tu nie z ciekawości, czy dlatego, że tak wypada, ale dla księdza Bronka, którego co niedzielę spotykaliśmy w kościele – opowiada pani Alina.

Przyniosła ze sobą niewielki portret kapłana, który do Katynia leciał jako kapelan prezydenta Kaczorowskiego i duszpasterz londyńskiego środowiska Rodzin Katyńskich. – Dla mnie to osobista tragedia, bo zginął człowiek, który swoim słowem wielokrotnie wspierał moją rodzinę w tak trudnym, emigracyjnym życiu – tłumaczy.

Na placu pojawiło się także kilka rodzin z małymi dziećmi, które chrzest otrzymały właśnie z rąk ks. Gostomskiego, i kilka młodych małżeństw, które pobrały się w londyńskiej parafii św. Andrzeja Boboli.

Było też kilkudziesięciu harcerzy, którzy włączyli się w obsługę uroczystości, by w ten sposób oddać hołd nie tylko prezydentowi, ale i druhowi Ryszardowi Kaczorowskiemu, który wielokrotnie był gościem ich zbiórek.

Na Trafalgar Square nie zabrakło też przedstawicieli brytyjskich władz.

Reklama
Reklama

– Jest mi strasznie przykro, że nie mogłem polecieć wspólnie z księciem Karolem na uroczystości do Polski i osobiście złożyć głębokich kondolencji w imieniu Brytyjczyków – żałował David Miliband, brytyjski minister spraw zagranicznych. – Myślę, że w ciągu ostatniego tygodnia każdy Brytyjczyk czuł się przyjacielem Polski i Polaków, a sceny żałoby, które za pośrednictwem mediów widzieliśmy z Polski, obrazują smutek całej Europy – dodawał.

W imieniu rządu i wszystkich partii politycznych złożył Polakom wyrazy współczucia.

Do Polonii przemawiał także Richard Barnes, zastępca burmistrza Londynu. – To ohydna ironia losu, że 96 osób, które dziś wspominamy, zginęło na pokładzie samolotu, a teraz, kiedy my chcemy oddać im cześć, nie możemy, bo loty w całej Europie są odwołane – zauważył Barnes. – Dzielimy z Polakami szok, smutek i przygnębienie.

Polska ambasador Barbara Tuge-Erecińska wyznała: – W takich chwilach bardzo trudno być na obczyźnie.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama