Reklama

Warszawa nie tępi meszek. Meszki częścią ekosystemu

Miejskie służby w Warszawie nie pójdą na wojnę z meszkami. Urzędnicy zapewniają, że powodem nie są oszczędności, lecz dbałość o ekosystem

Aktualizacja: 26.05.2011 13:09 Publikacja: 26.05.2011 13:00

Warszawa nie tępi meszek. Meszki częścią ekosystemu

Foto: Fotorzepa

– Nogi mam całe popuchnięte od ukąszeń – narzeka pani Maria, która w sobotę wybrała się obejrzeć fontannę nad Wisłą. Kłopot w tym, że na Podzamcze nadciągają nie tylko tłumy warszawiaków, ale i chmary meszek.

Owady skutecznie odwracają uwagę uczestników miejskich imprez od głównych atrakcji. Nie odpuszczają też w parkach i na placach zabaw. – Na fontannę znalazły się miliony, na miejskie zabawy co tydzień są setki tysięcy złotych, a na opryski to już pieniędzy zabrakło – oburza się pani Ilona, mama czteroletniego Krzysia, który po ukąszeniach meszek musi zażywać antybiotyki.

– Rodzice przyprowadzają dzieci pogryzione przez meszki i komary, ale jeśli zostaje tylko lekkie zaczerwienienie, nie ma potrzeby biegać do lekarza – uspokaja Maria Chądzyńska, lekarz pierwszego kontaktu z  przychodni przy ul. Otwockiej.

– Wystarczy posmarować ukąszenia fenistilem, robić okłady z sody lub altacetu i pić wapno, które łagodzi swędzenie. Natomiast dzieci mające alergię powinny w tym okresie profilaktycznie przyjmować leki w rodzaju zyrtecu. Przy dużym odczynie skórnym należy skontaktować się z lekarzem.

Reklama
Reklama

W ubiegłym roku akcję zwalczania komarów i meszek, kosztującą 180 tys. zł, przeprowadził Zarząd Oczyszczania Miasta w 11 dzielnicach.

W tym roku  żadnej dezynsekcji nie będzie.

– Wtedy sytuacja była wyjątkowa, bo po podtopieniach potworzyło się dużo bajor, a stojąca woda sprzyjała wylęganiu komarów – mówi Iwona Fryczyńska, rzeczniczka ZOM.

Ratusz zapewnia, że oprysków zaniechał nie z powodu oszczędności. – My także cierpimy z powodu meszek, ale nie mamy na razie do czynienia z plagą tych owadów – mówi Agnieszka Kłąb z biura prasowego ratusza. – Pamiętajmy, że opryski zabijają nie tylko meszki, ale inne owady, które są pożyteczne. A środki chemiczne mogą być szkodliwe dla ptaków, a nawet ludzi.

W innych miastach opryski odbywają się regularnie. We Włocławku już dziewiąty rok z rzędu.

– Kiedyś widok na ulicy ludzi oganiających się gałązkami nikogo nie dziwił – mówi Janusz Majerski, naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego we Włocławku. – Od tamtego czasu stale monitorujemy liczbę owadów i w zależności od wyniku rozpylamy specjalny preparat z helikopterów. Co roku mamy na ten cel zarezerwowanych 150 tys. zł. Tegoroczna akcja nie będzie kosztowała więcej niż 90 tys. zł.

Reklama
Reklama
Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama