– Przewodniczący celowo opóźnia prace, żeby nie wyprzedzić komisji Jerzego Millera – twierdzi Dariusz Seliga (PiS), wiceszef podkomisji, która bada szkolenie wojskowych pilotów. – Jeśli nasz raport nie powstanie, zmarnujemy publiczne pieniądze i nadużyjemy zaufania żołnierzy.
Podkomisja została powołana w 2009 r. po serii katastrof wojskowych maszyn. Inicjatorem był poseł niezależny Ludwik Dorn (w kwietniu tego roku opuścił zespół, tłumacząc, że podkomisja pracuje źle, a publikacja raportu jest w nieskończoność przekładana).
Wnioski z wizytacji w jednostkach i analizy dokumentów miały być przedstawione już pod koniec 2010 r. Potem szef podkomisji Czesław Mroczek (PO) mówił o końcu kwietnia. Raport nie powstał do dziś.
Teraz pytany przez "Rz" zarzeka się, że raport powstanie w sierpniu. Skąd ta zwłoka? – Wizytacje w jednostkach zakończyliśmy dopiero w tym roku. A potem żaden poseł nie wnioskował o zwołanie podkomisji – tłumaczy Mroczek. I zaznacza: – Nasze ustalenia i tak będą wtórne wobec raportu ministra Millera.
Tymczasem Stanisław Wziątek (SLD), szef Sejmowej Komisji Obrony Narodowej, której podlega podkomisja, mówi "Rz", że zobowiązał posła Mroczka, by wnioski ze swojej pracy przedstawił jeszcze w lipcu. – Myślę, że powinniśmy mieć możliwość skonfrontowania raportu naszej podkomisji z raportem ministra Millera – podkreśla.