Maltański statek nie może wpłynąć do portu i zabrać uciekinierów ze względu na walki toczące się w stolicy Libii. Nie wiadomo, kiedy będzie to możliwe.
Po ostrzelaniu statku kobieta wraz z dziećmi wróciła do domu, gdzie pozostał jej mąż i reszta rodziny. Polski konsul jest w ciągłym kontakcie telefonicznym z Polką.
Polskie MSZ jest zaniepokojone losem mieszkańców Trypolisu i zapewnia o gotowości udzielenia wsparcia przez Polskę dla "nowej Libii".
- Ta pani mieszka w dzielnicy, która jest objęta działaniami wojennymi. Mimo to odważnie podjęła decyzję o próbie dotarcia do portu - powiedziała dyrektor Biura Rzecznika Prasowego MSZ Paulina Kapuścińska. - Statek oczekuje na moment, kiedy będzie mógł bezpiecznie wpłynąć do portu, ponieważ przy pierwszej próbie został ostrzelany, natomiast Polka, która zadeklarowała chęć wyjazdu, jest z powrotem bezpieczna w domu. Nie zagraża jej niebezpieczeństwo - dodała. Zapewniła, że polski konsul jest cały czas w kontakcie z Polką.
Minister SZ Radosław Sikorski przypomniał, że ewakuacja Polaków odbyła się kilka miesięcy temu. - Chciałbym przypomnieć, że dokonaliśmy sprawnej ewakuacji naszych obywateli z Libii. Miało to miejsce kilka miesięcy temu - powiedział w TVP Info Sikorski. - Ci, którzy pozostali - szacujemy, że to jest ok. 250 osób, to są członkowie rodzin Libijczyków - dodał. Sikorski powiedział, że wszyscy obywatele UE mogą się zgłaszać do ambasadora Węgier, który rezyduje w Trypolisie. Polski ambasador rezyduje w tej chwili w stolicy powstańców - Bengazi.