– Wygląda na to, że wszystkie partie czekają, by uderzyć na ostatniej prostej – mówi polityk z otoczenia premiera. Platforma również ma taki plan.
Zdaniem jej działaczy najważniejsze dla wyniku wyborczego jest ostatnie kilkanaście dni kampanii. Dlatego w połowie września sztab PO ruszy z ofensywą medialną. Punktem zwrotnym ma być przedstawienie programu wyborczego na konwencji 10 września. Potem kampania partii ma przyspieszyć.
W telewizji pojawią się nowe spoty, a w całym kraju mają zawisnąć billboardy promujące ugrupowanie. Dotąd ogólnopolskiej kampanii wizerunkowej, poza spotami, Platforma nie rozpoczęła.
– Trzy tygodnie przed wyborami będą najważniejszą częścią kampanii, zwłaszcza że w wakacje toczyła się ona wolniejszym rytmem – mówi „Rz" Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka sztabu wyborczego. Podkreśla, że ogólnopartyjna kampania będzie przede wszystkim merytoryczna. – Tak samo spoty, które pokażemy pod koniec – dodaje.
Z nieoficjalnych informacji „Rz" wynika, że wystąpi w nich premier Donald Tusk. Kidawa-Błońska zaznacza jednak, że ostateczne decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły.
– W telewizji będziemy się chwalić tym, co zrobiliśmy, ale też przyznawać, że nie wszystko się udało, dlatego pokażemy w nich jednocześnie nasze plany na kolejną kadencję – zapowiada polityk ze sztabu.
PO nie zamierza w spotach atakować PiS. Choć niektórzy przypominają, że w 2007 r. taki filmik sztab trzymał na wszelki wypadek w szufladzie.
Pewne jest natomiast, że premiera nie zobaczymy na billboardach. Tusk mówił publicznie, że był zwolennikiem zakazu tej formy wyborczej promocji i choć zakaz zakwestionował Trybunał Konstytucyjny, to on nie zamierza się na plakatach pojawiać. Najpewniej będą na nich inni znani politycy z władz partii.
Choć indywidualne kampanie kandydatów na posłów i senatorów Platformy już trwają, to przed wyborami mają także nabrać większego rozpędu.
– Pracujemy cały czas, ale na koniec trzeba tę prace przypieczętować, bardziej się pokazać – tłumaczy Zbigniew Rynasiewicz kandydujący z pierwszego miejsca na Podkarpaciu. Do tej pory rozdawał ulotki, spotykał się z wyborcami, promował się w dodatkach do gazet. Po 15 września rozwiesi billboardy. – Jeszcze ich nie wieszałem, bo są wakacje, świeci słońce i nie chciałem za bardzo zmęczyć wyborców swoim wizerunkiem –żartuje poseł.
Na billboardy nie zdecydował się Artur Gierada kandydujący z Kielc. Za to za tydzień w mieście pojawi się więcej banerów i plakatów z jego wizerunkiem.
Politycy podkreślają też, że po ogólnopolskiej konwencji Platformy Obywatelskiej w regionach odbędą się otwarte dyskusje poświęcone poszczególnym elementom programu partii. Ma to być dodatkowa okazja do bezpośrednich spotkań z wyborcami.
Eksperci podkreślają, że partie mają szczególny powód, by rzucić wszystkie siły na ostatni odcinek kampanii. Wtedy można bowiem trafić do wyborców niezdecydowanych.
– Z różnych badań wynika, że aż 30 procent wyborców podejmuje decyzję, na kogo głosować, w ostatnich dniach przed głosowaniem – mówi dr Bartłomiej Biskup, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Jego zdaniem elektorat PO, który wcześniej trzeba było bardzo mobilizować do pójścia do wyborów, teraz nie tylko jest trochę „leniwy", ale i rozczarowany. Tymczasem o niezdecydowanych wyborców, wśród których dużą grupę stanowią młodzi ludzie, zabiega też partia Jarosława Kaczyńskiego.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorek d.kolakowska@rp.pl, k.borowska@rp.pl