Reklama

Eksperci komisji Millera wykluczają zamach

Członkowie komisji Millera zareagowali na apele o podjęcie polemiki w mediach z tezami ekspertów zespołu Antoniego Macierewicza. Wykluczyliśmy zamach - mówili w TVN24 i RMF FM

Aktualizacja: 23.04.2012 14:36 Publikacja: 23.04.2012 11:49

Komisja Millera ogłasza raport

Komisja Millera ogłasza raport

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Wczoraj Maciej Lasek szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, członek Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego zwanej też komisją Millera gościł w TVN 24. Dziś zaproszenie do RMF FM przyjął inny członek tej komisji Wiesław Jedynak.

Pytany o wyjaśnienie wstrząsów, na które wskazywali eksperci parlamentarnego zespołu do spraw zbadania katastrofy smoleńskiej kierowanego przez Antoniego Macierewicza przekonywał, że są one efektem uderzania w "przeszkody naziemne". - Nie wiemy przecież tak naprawdę, czym były naprawdę te zarejestrowane wstrząsy, są tylko i wyłącznie śladem uderzenia samolotu w przeszkody naziemne. To nie są jakieś znaczące przeciążenia - tłumaczył Jedynak. - To są ślady na zapisie przy przeciążeniu poziomym i pionowym, mówiące o tym, że nastąpiło jakieś zakłócenie toru lotu samolotu - doprecyzował.

Jedynak mówił, że piloci zbyt późno przerwali podchodzenie do lądowania. - Pamiętajmy o tym, na jakiej wysokości ten samolot się znajdował. Nie mówimy o wysokości 100 metrów. Nie mówimy o wysokości 50 metrów. Mówimy o wysokości kilku metrów nad ziemią - przekonywał.

Tymczasem według stenogramu przygotowanego na potrzeby komisji Millera dowódca samolotu mówi "odchodzimy na drugie" tuż po informacji, że samolot znajduje się na wysokości stu metrów. Po chwili komendę potwierdza drugi pilot.

Obaj eksperci przyznają, że nie została stworzona symulacja oderwania skrzydła i rozpadu samolotu, bo z ich punktu widzenia był to skutek, a nie przyczyna katastrofy.

Reklama
Reklama

- Po przeprowadzeniu tych analiz, które zostały wykonane, zrezygnowaliśmy z symulacji rozpadu samolotu po zderzeniu, jak również z symulacji, jak ten samolot się obracał po utracie dość znacznego fragmentu lewego skrzydła. Dla nas był to skutek, nie przyczyna wypadku. Przyczyny kończyły się kilkanaście sekund wcześniej i to są rzeczy, nad którymi należy się pochylić - mówił Lasek.

Jego zdaniem nowe odczyty rozmów w kabinie, które już po zakończeniu prac komisji Millera opublikowała prokuratura, nie są dowodem na lepszą komunikację załogi. Komisja dowodziła, że załoga nie znała faktycznej wysokości samolotu, bo czytał ją dowódca sił powietrznych gen. Andrzej Błasik. Nowe stenogramy nie potwierdziły obecności generała w kokpicie.

- Jeżeli eksperci krakowscy mieliby rację, to mamy tutaj do czynienia z bardzo smutną sytuacją. Dwóch członków załogi podaje dwie różne wysokości, dowódcy samolotu, który jest zajęty pilotowaniem w locie bez widoczności ziemi, bardzo mocno obciążony. Każda z tych wysokości jest inna, nie wiadomo, która jest prawdziwa. Jeżeli ta informacja przebija się do dowódcy statku powietrznego, 100 metrów – bezwzględna wysokość, na której należało przerwać zniżanie, a samolot kontynuuje zniżanie, załoga nie reaguje i dopiero decyzja, że odchodzimy na drugi krąg zapada 40 metrów niżej, to może stawiać w nieco innym świetle intencje załogi - mówił Lasek

Skomentował także kwestię rzekomych wybuchów w kabinie z perspektywy innych zapisanych danych z samolotu. - Jeżeli nastąpiłby ten hipotetyczny wybuch, w okolicach kadłuba, to skok ciśnienia zostałby zarejestrowany - podkreślał Lasek, mówiąc o jednym z parametrów zapisywanych w trakcie lotu, czyli nadciśnieniu w kabinie, który służy do analizy sytuacji, w której mogłoby dojść do dekompresji.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama