Reklama

Śledczy z Łodzi zajmą się bomberem

Prokuratura Okręgowa w Łodzi przejmie śledztwo przeciwko Marcinowi L., podejrzanemu w sprawie fałszywych alarmów bombowych, które sparaliżowały kraj. Według informacji "Rz", śledczy nie mają twardych dowodów

Aktualizacja: 14.08.2013 15:54 Publikacja: 14.08.2013 15:41

Śledczy z Łodzi zajmą się bomberem

Foto: Fotorzepa

E-maile o podłożeniu ładunków wybuchowych zostały rozesłane w czerwcu do 22 instytucji w kraju, w tym szpitali, sądów i centrów handlowych oraz prokuratur. Wywołały ogromne zamieszanie, w efekcie trzeba było ewakuować 2,5 tys. osób.

Za fałszywymi alarmami ma stać – według śledczych – właśnie Marcin L. Został on zatrzymany na lotnisku w Pyrzowicach, zaraz po tym, kiedy przyleciał z Anglii, gdzie dorywczo pracował.

Dotychczas śledztwo przeciwko Marcinowi L. prowadziła Prokuratura Okręgowa w Katowicach. To ona postawiła mu zarzuty. Jednak ze względu na fakt, że ona również jest pokrzywdzona w sprawie – do tej prokuratury także trafił e-mail informujący o podłożeniu bomby - postępowanie przekazano do Łodzi.

- Łódzka prokuratura okręgowa została wyznaczona do prowadzenia tego śledztwa - potwierdza "Rz" Mateusz Martyniuk, rzecznik prokuratora generalnego.

Według ustaleń „Rz", nazwisko Marcina L. znajdowało się w rozsyłanych wiadomościach, a jego przeszłość jest dobrze znana organom ścigania. Był trzykrotnie skazany za przestępstwa za pomocą Internetu. W sieci ogłaszał się jako specjalista od utrzymania serwisu internetowego, e-commerce i programowania. Wyroki otrzymywał w zawieszeniu i nadal parał się oszustwami.

Reklama
Reklama

Prokuratura Rejonowa Katowice-Zachód prowadziła śledztwo w sprawie kolejnych przestępstw L. Miał on pobierać zaliczki od klientów, po czym, nie wykonując zleceń, znikał. Były to kwoty od kilkuset złotych do kilku tysięcy. W związku z tą sprawą L. usłyszał także zarzuty.

Marcin L. – jak pisała „Rz" - rok temu skończył informatykę w Wyższej Szkole Technologii Informatycznych w Katowicach. Od kilku lat dorabiał w Anglii jako operator wózków widłowych i magazynier w sklepie komputerowym.

Według informacji "Rz" w sprawie alarmów bombowych jest wiele wątpliwości, a śledczy nie mają twardych dowodów przeciwko Marcinowi L. Czy autor e-maili o bombach wracałby do Polski, wiedząc, że jest rozpracowywany? Czy umieszczałby w e-mailach swoje nazwisko? Czy w cztery dni policja była w stanie uzyskać mocne dowody winy L., skoro wiadomości wysłano z serwerów zarejestrowanych w USA, Niemczech i Francji? - na te wątpliwości zwracali uwagę rozmówcy "Rz" z kręgów policji.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama