Musk liczy, że inżynierowie z jego firm będą mogli włączyć się w zakrojoną na dużą skalę akcję ratunkową prowadzoną w kompleksie jaskiń Tham Luang Nang Non. W akcji ratunkowej biorą udział żołnierze tajlandzkich sił specjalnych, a także nurkowie z wielu państw świata.

Ratownikom udało się odnaleźć chłopców i ich trenera, którzy schronili się w niezalanej wodą części jaskini. Ich wydostanie stamtąd jest jednak trudne - chłopcy nie umieją pływać, ani korzystać ze specjalistycznego sprzętu do nurkowania. W dodatku na sobotę w rejonie jaskini zapowiedziane są intensywne opady, które mogą doprowadzić do zalania miejsca, w którym schroniły się dzieci i ich opiekun.

Rząd Tajlandii potwierdził, że otrzymał ofertę pomocy od Muska i że inżynierowie z jego firm 7 lipca dotrą w miejsce akcji ratunkowej. "Zespół (Muska) może pomóc w kwestiach związanych m.in. z wypompowaniem wody z jaskini" - głosi oświadczenie władz Tajlandii.

Wcześniej Musk zastanawiał się, czy jego firma mogłaby pomóc w akcji ratunkowej dostarczając posiadane przez siebie pompy do wypompowania wody, baterię do podtrzymywania zasilania i radar do badania podziemnych jaskiń.

Musk sugerował również, że być może warto byłoby spróbować wprowadzić "nylonową rulę" do sieci jaskiń, aby stworzyć tunel powietrzny pod wodą, którym mogliby wydostać się uwięzieni w jaskini chłopcy.

Członkowie drużyny piłkarskiej Wild Boar i ich trener zaginęli 23 czerwca. Jak się okazało weszli do jaskini w czasie, gdy nic nie zapowiadało nadciągającej ulewy, która wkrótce później zalała sieć jaskiń, do której weszli i uwięziła ich w środku.

W piątek poinformowano o śmierci jednego z ochotników, doświadczonego płetwonurka z Tajlandii, który brał udział w akcji ratunkowej. Jego śmierć - jak pisze CNN - uświadamia jak trudne będzie wydostanie osłabionych i nieumiejących pływać chłopców z jaskini. Doświadczonemu nurkowi pokonanie drogi z miejsca, w którym znajdują się chłopcy, do wyjścia, zajmuje ok. pięciu godzin.