Reklama

Kolanko: Ryzyko krótkiej kampanii

Wybory. Zbyt szybkie tempo?
Kolanko: Ryzyko krótkiej kampanii

Foto: AdobeStock

Reklama
Reklama
Reklama

Do wyborów 21 października pozostał miesiąc. Cała kampania ogólnokrajowa oraz starcia w wielu miastach rozpoczęły się na dobre ledwie w połowie sierpnia, kiedy w ostatnim możliwym terminie jej start ogłosił premier Mateusz Morawiecki. Termin I i II tury wybrany został też nieprzypadkowo – formalne starcie o samorządy miało trwać jak najkrócej. Jednak zarówno dla partii rządzącej, jak i opozycji – nie wspominając o kandydatach w poszczególnych wyścigach – tak krótka kampania niesie też za sobą ryzyko. Bo mimo tworzenia dalekosiężnych planów polityki – zwłaszcza w trakcie kampanii – nie da się nigdy wszystkiego przewidzieć do końca. Stratedzy PiS nie mogli na przykład zaplanować, że w ubiegłym tygodniu w Leżajsku prezydent Andrzej Duda powie o tym, że Unia Europejska to „wyimaginowana wspólnota". To zepchnęło na kilka chwil PiS do defensywy. Gdyby starcie trwało wiele miesięcy, to kilka straconych dni nie miałoby takiego znaczenia. Ale im krótsza kampania, tym mniej czasu jest na próbę wyjścia z zakrętu i tym ważniejsze są takie próby, bo liczy się dosłownie każda stracona godzina.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama