Obrazy Grottgera, Malczewskiego, Pruszkowskiego: długie kolumny mężczyzn konwojowanych przez rosyjskich żołnierzy mijają słup graniczny – rosyjski lub ten oddzielający europejską część Rosji od azjatyckiej. Tak widzimy polską drogę na Sybir, rozpoczętą w 1767 r., ponad 240 lat temu. Za pierwszych zesłańców uznaje się biskupa krakowskiego Kajetana Sołtyka, biskupa kijowskiego Józefa Andrzeja Załuskiego, hetmana polnego koronnego Wacława Rzewuskiego i jego syna Seweryna Rzewuskiego – senatorów, którzy zostali uwięzieni na polecenie wszechwładnego posła rosyjskiego w Polsce Nikołaja Repnina i na pięć lat zamknięci w Kałudze.

[srodtytul]Kara za powstania[/srodtytul]

Po raz pierwszy masowe zsyłki na Sybir nastąpiły po upadku konfederacji barskiej. W 1776 r. król Stanisław August Poniatowski szacował straty poniesione w konfederacji na 60 tysięcy ludzi; Repnin oceniał, że w głąb Rosji zesłano ponad 14 tysięcy konfederatów. Rosjanie utworzyli obozy przejściowe na warszawskiej Pradze i w ukraińskim Połonnem, skąd transportowano ich etapami do Kazania i Tobolska. Ich losy były rozmaite – wielu żyło na Syberii aż do śmierci, inni usiłowali uciekać, jak słynny między innymi dzięki Juliuszowi Słowackiemu Maurycy Beniowski, zesłany do Kazania, a potem Bolszerecka na Kamczatce, gdzie zorganizował spisek, opanował miasto i porwał statek, uciekając z Rosji.

Druga fala zesłań miała miejsce po powstaniu listopadowym (około 30 tys. osób). Piotr Wysocki, który 29 listopada 1830 r. poderwał do powstania podchorążych, skazany został w 1831 i 1833 r. przez rosyjski sąd na śmierć, ale ukaz carski zamienił wyrok na 20 lat ciężkich robót na Syberii. Trafił najpierw do wsi Aleksandrowsk pod Irkuckiem, a po próbie ucieczki – do kopalni miedzi w Nerczyńsku, gdzie pracował przykuty do taczki. Wrócił z zesłania w 1857 r.

Trzecia wielka fala zesłań nastąpiła po powstaniu styczniowym. Różne szacunki mówią nawet o około 250 tysiącach zesłanych. Jednym z nich był Rafał Kalinowski dowodzący powstaniem na Litwie, aresztowany przez Rosjan w marcu 1864 r. i skazany na karę śmierci. Zamieniono ją później na dziesięć lat katorgi w Nerczyńsku, Usole i Irkucku. Wrócił w 1874 r. i wstąpił do zakonu karmelitów bosych; został kanonizowany w 1991 r.

Zesłania stosowano często. Jednym z zesłańców był Józef Piłsudski, w 1887 r. skazany (pod zarzutem udziału w spisku na życie cara organizowanego przez Narodną Wolę) na pięć lat pobytu na Syberii. Trafił do Irkucka, Kireńska i Tunki. Wrócił w 1892 r.

[srodtytul]Syberia nie taka groźna?[/srodtytul]

Współczesnym zesłanie kojarzy się głównie z katorgą, bardzo ciężką pracą fizyczną, nierzadko ponad siły. Ale dla wielu Polaków zsyłka oznaczała po prostu nakaz zamieszkania w określonej miejscowości lub też zakaz wyjazdu poza określony teren. Jak opisywała prof. Wiktoria Śliwowska z Instytutu Historii PAN, „zesłanie miało odizolować polskich buntowników od reszty społeczeństwa i uniemożliwić im oddziaływanie na innych Polaków, a nie eksterminację fizyczną przez wyniszczenie głodem i nieludzkimi warunkami egzystencji”. Jak podkreśla, wiele zależało od miejscowych urzędników – jeśli „znalazł się człowiek przyzwoity”, to „zesłańcy leczyli, uczyli, pracowali w urzędach”.

Nie można się też dziwić, że wielu Polaków osiedlało się na Syberii całkiem dobrowolnie. Premier Piotr Stołypin (szef rosyjskiego rządu w latach 1906 – 1911) oferował rozmaite ulgi i przywileje tym, którzy zechcą się osiedlić na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Mając do wyboru Amerykę i Syberię, nasi rodacy często wybierali tę ostatnią – przede wszystkim ze względu na niższe koszty podróży i łatwiejszy kontakt z rodzinnymi ziemiami. Ogólna liczba emigrantów z Królestwa Polskiego w głąb Rosji – robotników, rzemieślników i inteligencji – około 1910 r. wynosiła 400 – 600 tysięcy osób.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Najbardziej znaną „polską” wioską na Syberii jest Wierszyna w obwodzie irkuckim. Około 1910 r. osiedlili się tu emigranci z Małopolski i Zagłębia Dąbrowskiego. Obecnie w Wierszynie oraz okolicznych wioskach Dundaj, Chonzoj i Natasza mieszka około 120 osób. W samej Wierszynie jest szkoła prowadząca zajęcia w języku polskim oraz drewniany kościółek.

Wcześniej, w 1898 r., powstał w guberni tomskiej syberyjski Białystok, założony przez Polaków z Białostocczyzny i Wileńszczyzny. W miejscowej szkole też nauczany jest język polski, a od 1998 roku na nowo funkcjonuje tu kościół katolicki. Podobnych wiosek było więcej, ale wiele z nich uległo likwidacji za czasów ZSRR.

[srodtytul]Na nieludzkiej ziemi[/srodtytul]

W nowo powstałym Związku Radzieckim Polaków można było znaleźć właściwie wszędzie – od Leningradu przez Moskwę, Mińsk i nadgraniczne obszary Białorusi, Ukrainę (zwłaszcza okolice Żytomierza i Winnicy) aż po Syberię.

W 1936 r. trafili do Kazachstanu. Był to przede wszystkim efekt likwidacji polskiego rejonu autonomicznego w Marchlewsku (dawniej i obecnie Dowbysz), ale naszych rodaków (według różnych danych do 70 tys. osób) deportowano z szerokiego pasa nad granicą ukraińsko-polską (i w mniejszym stopniu białorusko-polską). I to ich potomkowie stanowią dzisiejszą kazachską Polonię.

Kolejna fala wywózek zaczęła się po zajęciu przez ZSRR wschodnich terenów Polski (wrzesień 1939 r.). Pierwsza masowa deportacja miała miejsce 10 lutego 1940 r., kolejne – w kwietniu i czerwcu 1940 r. oraz czerwcu 1941 r.

Ile osób łącznie przesiedlono – nie wiadomo, bo szacunki wahają się od 320 tysięcy do 1,7 miliona. Polacy trafiali na Syberię i do Kazachstanu, tyle że, w odróżnieniu od przesiedleń z końca lat 30., większość tych, którzy przeżyli nieludzkie warunki życia w dalekiej Azji, na nieludzkiej ziemi, wróciła po zakończeniu II wojny światowej do Polski.

Dzisiaj liczebność Polaków w Rosji według spisu z 2002 r. to 102 tys. osób, nieoficjalnie szacuje się ją nawet na 300 tysięcy. W Kazachstanie mieszka 60 – 100 tysięcy Polaków, w Uzbekistanie 5 tysięcy, nieco mniej w Tadżykistanie i Kirgistanie. Przez około 180 lat stale ich przybywało. Od ponad 60 lat – ubywa.