Na społecznościowym portalu Facebook jest już strona „Wtopy Bronka”. Także polityczni blogerzy codziennie używają sobie na niezręcznościach kandydata PO na prezydenta. Choć zdaniem ekspertów wpadki Komorowskiego są małego kalibru i na razie mu nie szkodzą, część z nich uważa, że może się to skończyć lada dzień.
– Już wkrótce miara może się przebrać. Jego błędy są drobne, ale jest ich za dużo – ocenia Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
[srodtytul]Woda spływa do morza[/srodtytul]
Jego zdaniem najpoważniejsze wpadki dotyczyły powodzi. Kandydat PO, odwiedzając tereny zagrożone, mówił: „Woda ma to do siebie, że się zbiera i stanowi zagrożenie, a potem spływa do Bałtyku”. W zalanym Kaniowie koło Bielska-Białej zauważył beztrosko: „W zeszłym roku powódź, w tym roku powódź, więc pewnie ludzie są już oswojeni, obyci z żywiołem”. Innym razem zagaił: „Miałem dziś przyjemność wizytowania terenów powodziowych”.
– Nie mówi się komuś, kto stracił rękę w wypadku, że „takie rzeczy się zdarzają” – ocenia Jabłoński.
Rafał Mrówka, specjalista ds. public relations ze Szkoły Głównej Handlowej, uważa, że Komorowskiemu jeszcze daleko do słów Włodzimierza Cimoszewicza, który w 1997 r. zwrócił uwagę powodzianom, że trzeba się było ubezpieczyć, co kosztowało SLD słabszy wynik w wyborach parlamentarnych.
– Najpoważniejsza gafa to ta dotycząca Belki – ocenia Mrówka. Przedstawiając kandydaturę Belki na szefa NBP, Komorowski poinformował, że to zastępca sekretarza generalnego ONZ. Tymczasem w tej organizacji jego funkcja była niższa. Poza tym pracował już w Międzynarodowym Funduszu Walutowym.
Sztabowcy PO uspokajają: – Nic złego się nie dzieje. Marszałek ma dużo obowiązków, nic dziwnego, że popełnia błędy – mówi Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka sztabu Komorowskiego. – Obama też miał wpadki.
[srodtytul]Euro raczej nigdy?[/srodtytul]
Dlaczego gafy nie szkodzą Komorowskiemu? – Bo to słowne lapsusy, o wiele mniej groźne niż niezręczny czyny, jak, powiedzmy, umówienie się na obiad z członkiem mafii – ocenia Jabłoński.
Dr Jacek Kloczkowski z krakowskiego Ośrodka Myśli Politycznej zaznacza, że wpadki kandydata PO umykają przeciętnym wyborcom, bo pojawiają się w wypowiedziach dotyczących kwestii, na których się nie znają.
Komorowski mówił m.in. w TVN 24, że trzeba szybko powołać szefa NBP, bo ten zwołuje Radę Polityki Pieniężnej, która ustala kursy. Tymczasem Rada tylko decyduje o poziomie stóp procentowych NBP.
O przystąpieniu do strefy euro marszałek powiedział, że powinno nastąpić, gdy będzie się ona rozwijać szybciej niż Polska. Ale kraje strefy euro to gospodarki rozwinięte, a Polska jest gospodarką rozwijającą się. Sytuacja, o której mówi marszałek, jeszcze długo nie będzie miała miejsca.
Komorowski miał też problem ze znajomością konstytucji. W prawyborczej debacie z Radosławem Sikorskim mówił, że podpisałby zmianę konstytucji ograniczającą weto prezydenta. Tymczasem głowa państwa nie ma tu nic do gadania. Prezydent nie mógłby nie podpisać ustawy, która zmieniałaby w konstytucji jego uprawnienia.
Dziennikarze przyłapali też marszałka na konferencji o Radzie Bezpieczeństwa Narodowego z opisującym ją wydrukiem z Wikipedii pod pachą.
[srodtytul]Kaczyńskiemu by nie przepuścili [/srodtytul]
– Komorowski nie miał jednak żadnej gigantycznej wpadki, jak np. brytyjski były premier Gordon Brown, którego nagrano, jak krytykuje wyborców – uważa Kloczkowski. – Wpadki nie zmienią losów tej kampanii, bo na korzyść Komorowskiego działa wysokie poparcie dla PO i Donalda Tuska, a także niechęć do Kaczyńskiego. Poza tym nie ma jeszcze mody na kpienie z Komorowskiego.
Jabłoński zwraca z kolei uwagę, że gdyby te same błędy popełnił Jarosław Kaczyński, to miałyby one dużo poważniejsze skutki. – Jeśli polityk, tak jak Komorowski, wypracował sobie wizerunek osoby ciepłej, przystępnej, brata łaty, to jest mniejsza tendencja w społeczeństwie, by mu wymierzać karę za potknięcia – tłumaczy Jabłoński. – Ta cierpliwość ma jednak swoje granice – dodaje.
Psycholog i terapeuta Czesław Michalczyk zwraca uwagę: – Jeśli w sytuacji stresowej człowiek skupia się głównie na tym, by nie popełnić niezręczności, jest duża szansa, że akurat coś takiego mu się przytrafi.