W weekend „Rz” ujawniła, że śledczy badają, czy ściśle tajna notatka Agencji Wywiadu dotycząca katastrofy rządowego Tu-154M mogła zostać sfałszowana. O fałszerstwie dokumentu powiadomił prokuraturę gen. Maciej Hunia, szef AW.
Z notatki wynika, że oficer agencji miał 13 kwietnia rozmawiać z Andriejem Mendierejem, rzekomym autorem znanego z Internetu filmu z miejsca katastrofy Tu-154. Na nagraniu oprócz palących się szczątków i dźwięku wystrzałów słychać też ludzkie krzyki i przekleństwa. Mendierej miał powiedzieć oficerowi, że widział funkcjonariuszy OMON strzelających i biegających wokół wraku tupolewa, co miało wyglądać jak dobijanie rannych.
Z notatki wynika też, że miały ją otrzymać najważniejsze osoby w państwie, w tym premier.
– Nie widziałem i nie chcę się wypowiadać na temat jakichś przecieków ze śledztwa, jakichś dokumentów, których nie widziałem – mówił w sobotę na antenie RMF FM Paweł Graś, rzecznik rządu. Podkreślił, że nie wie, o czym informowała Agencja Wywiadu premiera, dlatego że jest to wiedza ściśle tajna, do której nie jest dopuszczany.
Informacja o potencjalnym fałszerstwie dokumentu wywołała burzę wśród polityków. – Sprawa powinna być gruntownie zbadana. Czekamy na efekty śledztwa – mówi „Rz” Jarosław Zieliński, poseł PiS.