Chodzi o notatkę z miejsca katastrofy rządowego tupolewa. Nie pada w niej jednoznaczne stwierdzenie, że na miejscu dobijano rannych, tylko jest określenie, że to „mogło” tak wyglądać. Jej autor wskazuje, że to subiektywna opinia Rosjanina, który telefonem komórkowym nagrał film chwilę po rozbiciu się samolotu.
[link=http://www.rp.pl/artykul/460202,570084-Kto-falszowal-dokument-o-tragedii.html]Jak napisała "Rz" w weekend[/link], notatka mogła zostać sfałszowana. O fałszerstwie dokumentu powiadomił prokuraturę gen. Maciej Hunia, szef Agencji Wywiadu.
Poniedziałkowa "Gazeta Wyborcza" cytuje słowa rzecznik prasowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie Moniki Lewandowskiej: - Zaprzeczam, abym rozmawiała o tym z red. Piotrem Nisztorem. Ani ja, ani moi szefowie nic o takim śledztwie nie wiedzą - mówi gazecie.
[link=http://www.warszawa.po.gov.pl/pl/main/komunikat/id/117/alias/komunikat_w_sprawie_sfalszowania_notatki_agencji_wywiadu_dot._katastrofy_pod_smolenskiem.html]Komunikat[/link] opublikowany dziś na stronach prokuratury zaprzecza informacjom GW. Wynika z niego, że "dochodzenie w sprawie sfałszowania notatki informacyjnej Agencji Wywiadu z dnia 14 kwietnia 2010 r. dotyczącej nagrania telefonem komórkowym momentu upadku samolotu Tu – 154 M w dniu 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem – prowadzi Komenda Rejonowa Policji Warszawa II pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów".
"Postępowanie zostało wszczęte po rozpoznaniu zawiadomienia Szefa Agencji Wywiadu, który poinformował, że przedmiotowa notatka, której kopia znajduje się w obiegu publicznym, nie odpowiada standardom graficznym i formalno-prawnym, jakie obowiązują w Agencji Wywiadu przy sporządzaniu tego rodzaju dokumentów. Treść notatki nie odpowiada również jakiemukolwiek dokumentowi sporządzonemu w Agencji Wywiadu" - czytamy w komunikacie podpisanym przez Lewandowską.