Reklama

RIA Nowosti z ekspertami winią Polaków za katastrofę

Eksperci obwinili Polaków. Polska komisja: To manipulowanie opinią publiczną

Publikacja: 17.02.2011 19:37

Rosyjscy eksperci na konferencji zorganizowanej przez RIA Nowosti podkreślali, że nie można winić ro

Rosyjscy eksperci na konferencji zorganizowanej przez RIA Nowosti podkreślali, że nie można winić rosyjskich kontrolerów

Foto: Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik

Rosyjska agencja RIA Nowosti rano zorganizowała konferencję, którą za pomocą telemostu można było śledzić w siedzibie PAP.

W jej trakcie na temat przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem wypowiadali się Oleg Smirnow, as lotnictwa z czasów ZSRR, i dwaj inni eksperci. Winą za wypadek jednoznacznie obciążali polską załogę Tu-154.

– Nawet gdyby na wieży w Siewiernym zamiast kontrolerów siedział szympans i w bełkotliwym niezrozumiałym języku podawał informację, to nie miałoby wpływu na katastrofę – przekonywał Smirnow. Stwierdził, że urządzenia tupolewa są tak proste, że potrafiłby je obsłużyć "dureń".

 

 

Reklama
Reklama

Według Smirnowa główne przyczyny katastrofy to: wady w przygotowaniu lotu i kompletowaniu załogi, brak treningów i nieprzygotowanie polskiego 36. specpułku.

– Przed przylotem prezydenckiego samolotu strona polska powinna była wysłać do Smoleńska specjalną komisję, która sprawdziłaby warunki lotniska Siewiernyj – przekonywał. I wyliczał błędy: piloci nie byli wytrenowani w lotach w szczególnych warunkach, np. mgle. Nie mieli treningów na symulatorze, a załoga nie była zgrana i nie znała lotniska.

– Pierwszy i drugi pilot powinni rozumieć się bez słów. Tego nie było – ocenił Smirnow. Zarzucił załodze, że nie znała topografii okolic lotniska i nie wiedziała o tzw. jarze. – Nawigator, nie wiadomo dlaczego, zaczął podawać wysokość według radiowysokościomierza – mówił.

Eksperci krytykowali brak na pokładzie lidera (szef MON Bogdan Klich twierdzi, że Rosjanie nie zapewnili go na czas) i błędy w końcówce lotu.

Z kolei Ruben Jesajan z Państwowego Naukowo-Doświadczalnego Instytutu Lotnictwa Cywilnego wytykał, że polski pilot zdecydował się lądować, choć pogoda to uniemożliwiała. Podkreślał, że kontroler pozwolił załodze zejść na wysokość decyzji, czyli 100 m. – Na tej wysokości pilot powinien odejść na drugi krąg – dodawał.

– Wszyscy szukali ziemi, nie było ziemi, a potem było pełno trupów – stwierdził Oleg Smirnow.

Reklama
Reklama

Rosjanie wytknęli, że polski Tu-154 podchodził do lądowania na autopilocie. – Gdyby został wyłączony, piloci zdążyliby poderwać maszynę do góry, będąc poniżej 100 czy 60 m – zaznaczył Jesajan.

Władimir Sznejder, były zastępca szefa zarządu ds. nadzoru w GosAwiaNadzorze (kontrola bezpieczeństwa lotów), przekonywał, że lot z 10 kwietnia był międzynarodowy.

Eksperci nie dostrzegli uchybień rosyjskich kontrolerów z wieży Siewiernego.

– Nikt nie ma prawa zamykać lotniska ze względu na warunki pogodowe, jeśli jest ono technicznie sprawne – tłumaczył Sznejder. – Kontrolerzy poinformowali pilotów o warunkach pogodowych, na wieży nie było żadnego chaosu. Ich pomoc była wystarczająca.

Wtórował Jesajan: – Kontroler nie może zabronić lądowania. Odpowiedzialność spoczywa na dowódcy załogi.

– Jeśli jesteś na wysokości decyzji, a nie widzisz pasa startowego, masz obowiązek odejść na drugi krąg – dodawał Smirnow, który oceniał, że załoga nie wykazała się profesjonalizmem, a system pracy lotniczej był zły, skoro pozwolił niedoświadczonej załodze przewozić prezydenta.

Reklama
Reklama

 

 

Dlaczego rosyjska agencja zorganizowała konferencję? Dziennikarka RIA Nowosti, która przyznała, że o jej organizacji sama dowiedziała się o świcie, tłumaczyła, że powodem był "komunikat MAK o zakończonym etapie śledztwa".

Na rosyjską konferencję nie zaproszono polskich ekspertów. Chwilę po niej własną konferencję zwołała polska komisja badająca katastrofę, której przewodzi szef MSWiA. – Nie przedstawiono żadnych ustaleń i nowych wniosków. To wyłącznie ewidentne manipulowanie opinią publiczną – ocenił wystąpienie Rosjan Wiesław Jedynak z polskiej komisji.

– Jesteśmy pewni, że eksperci rosyjscy nie zapoznali się z całością raportu MAK i polskimi zastrzeżeniami do niego, a jedynie z wnioskami końcowymi i tezami MAK – mówił płk Mirosław Grochowski, wiceszef komisji. A ekspert komisji Maciej Lasek wytknął, że Rosjanie np. wskazali na błędny system szkolenia polskich pilotów bez analizy pozwalającej na takie ustalenia.

Reklama
Reklama

Rosyjska konferencja oburzyła polityków. Poseł Iwona Arendt (PiS) napisała w blogu: "Dzisiaj ostatecznie powinna zakończyć się propaganda dobrych stosunków polsko-rosyjskich".

– To ewidentna prowokacja ze strony rosyjskiej. Jeśli dalej będzie to tak wyglądać, być może trzeba będzie się zastanowić nad weryfikacją wzajemnych stosunków – uważa poseł Antoni Mężydło (PO). Zdaniem Eugeniusza Kłopotka (PSL) Polacy po raz kolejny "dostali od Rosji w twarz".

Prezes PAP Jerzy Paciorkowski tłumaczył, że agencja nie była organizatorem rosyjskiej konferencji, tylko wypożyczyła RIA Novosti salę.

 

 

Reklama
Reklama

 

 

RIA Nowosti jest jedną z największych agencji informacyjnych w Rosji. Do jej stałych klientów należą m.in. administracja prezydenta, rząd, Duma i Rada Federacji. Agencja rozpowszechnia wiadomości w 14 językach, m.in. w angielskim, niemieckim, hiszpańskim, serbskim, arabskim, japońskim i chińskim. Ma korespondentów w ponad 40 krajach świata. RIA Nowosti jest jednym z najczęściej cytowanych źródeł w rosyjskich mediach.

Historia powstania RIA Nowosti jest związana z II wojną światową. 24 czerwca 1941 roku, po ataku III Rzeszy na Związek Sowiecki, rozpoczęło działalność Sowietskoje Informacjonnoje Biuro, które w 1961 roku zmieniło nazwę na Agienstwo Pieczati Nowosti (APN).

W 1990 roku na podstawie APN powstało Informacjonnoje Agienstwo Nowosti (IAN), które miało przedstawicielstwa w 120 krajach świata.

Reklama
Reklama

We wrześniu 1991 roku IAN zmieniło nazwę na Rossijskoje Informacjonnoje Agienstwo (RIA) Nowosti.

Jak donosiła rosyjska prasa, w czasach ZSRR, pod przykryciem dziennikarzy agencji działali sowieccy wywiadowcy. "Komsomolskaja Prawda" pisała m.in. o pułkowniku Stanisławie Łuniewie związanym z biurem agencji w USA także w latach 90.

 

 

 

-oprac. graż

 

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama