Reklama
Rozwiń
Reklama

Archeolog kości pochowa

Cztery ludzkie kości znalezione na budowie metra zostały potraktowane zgodnie z przepisami – przekonują stołeczni urzędnicy.

Publikacja: 23.11.2012 01:18

Dyskusję na wczorajszej sesji Rady Warszawy sprowokował radny Maciej Maciejowski. Zażądał od prezydenta informacji o tym, co się działo z fragmentem szkieletu znalezionego  na budowie stacji II linii metra przy pl. Wileńskim.

Radny chciał się dowiedzieć, dlaczego kości (dokładnie cztery fragmenty kości nogi)  trafiły do archeologa z Muzeum Historycznego Warszawy, a metro nie zawiadomiło o znalezisku policji ani prokuratury.

– Procedury postępowania w takiej sytuacji określa rozporządzenie ministra kultury – wyjaśniał wiceprezydent Michał Olszewski.  – Skoro teren budowy metra jest uznany przez konserwatora za rejon wykopalisk, to nie ma obowiązku zawiadamiania prokuratury – stwierdził.

– Czy na terenie wykopalisk nie obowiązuje kodeks karny? – pytał radny Maciejowski.

Chodzi o cztery kości z ludzkiej nogi, którymi zaopiekował się kierownik badań archeologicznych, a jednocześnie kustosz Muzeum Historycznego Włodzimierz Pela.

Reklama
Reklama

Zadeklarował nawet, że zorganizuje szczątkom symboliczny pochówek. Ale badać ich pod względem historycznym nie zamierza.

Ocenia od razu, że są bezwartościowe. Nie zawiadamiał też policji ani prokuratury, bo – jak utrzymuje – nie musi.  Po prostu zapakował kostki do worka i zabrał ze sobą z terenu budowy.

– Wszystko odbyło się zgodnie z przepisami – przekonuje  wiceszef gabinetu prezydenta Warszawy Jarosław Jóźwiak. – Odpowiedzialność za szczątki ponosi osoba, która nimi dysponuje, czyli w tym przypadku właśnie archeolog, który na terenie metra pełnił funkcję prywatnie. Muzeum Historyczne jako jednostka miejska nie ma tu nic do rzeczy. Zatem my jako ratusz nie mamy wpływu na działania kierownika badań archeologicznych wynajętego przez Metro.

Tymczasem radny Maciejowski zapowiada doniesienie do prokuratury.

– Skoro są cztery kości, to powinna być i reszta. Gdzie? Takie znalezisko musi trafić do laboratorium i śledczych, a nie do archeologa  –  utrzymuje radny. – Ja rozumiem, że Polska to nie USA, a budowa metra to nie serial „Kości", gdzie detektywi od jednego kawałka piszczela dochodzą do całego trupa. Ale jakiś szacunek szczątkom się jednak należy – konkluduje.

Po politycznej burzy wywołanej w Internecie wokół rzekomych szkieletów wykopywanych w metrze (w liczbie mnogiej), teren budowy został skontrolowany przez stołeczną policję.  Nie stwierdziła naruszeń przepisów.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama