Do informacji dotarł Reuters, powołując się na anonimowego przedstawiciela Centralnego Dowództwa sił zbrojnych USA. Obecnie w Mosulu znajduje się od tysiąca do 2 tys. terrorystów z IS. W operacji przeciwko nim ma wziąć udział pięć brygad armii irackiej wspieranych przez trzy tzw. brygady rezerwowe oraz trzy brygady kurdyjskich Peszmergów.

Dotychczas nie podjęto decyzji, czy w ofensywie weźmie także udział niewielka grupa amerykańskich doradców wojskowych. Pewne natomiast jest, że regularne jednostki wojskowe będą wspierane przez oddziały byłych policjantów irackich oraz bojowników plemiennych.

Blisko osiem miesięcy temu minister spraw wewnętrznych Iraku poinformował, że "Mosul jest poza kontrolą władz centralnych i na łasce bojowników". Islamiści zajęli wówczas siedzibę lokalnych władz, posterunki policji, bazę armii oraz lotnisko. W walkach o Mosul zginęło setki osób, a co najmniej 150 tys. uciekło z miasta.

Gubernator prowincji Niniwa, której stolicą jest Mosul, miał pretensje do wojskowych, że oddali metropolię w ręce terrorystów. Premier Iraku Nuri Maliki prosił parlament o wprowadzenie stanu wyjątkowego na obszarze całego kraju. Władze Iraku zwróciły się także do Stanów Zjednoczonych o pomoc w "powstrzymaniu inwazji".

Równinę Niniwy zamieszkują także iraccy chrześcijanie. Przed 2003 rokiem ich liczba w samym Mosulu wynosiła około 60 tys. Prześladowania ze strony IS dały początek chrześcijańskim Jednostkom Ochrony Równiny Niniwy (NPU). Już teraz liczą one 3 tys. zarejestrowanych mężczyzn. Politycznym głosem organizacji jest asyryjski Ruch Demokratyczny.