Inne przyczyny amerykańscy eksperci odrzucili jako „mało prawdopodobne".

31 października samolot rosyjskiej linii lotniczej „Kogałymavia", lecący z egipskiego kurortu Szarm el-Szejk, w 20 minut po starcie zaczął gwałtownie tracić prędkość, a potem rozpadł się w powietrzu. Szczątki rozsypały się na pustyni Półwyspu Synajskiego w promieniu 15 kilometrów.

Analitycy Stratforu na początku odrzucili „uszkodzenia strukturalne" i awarię systemów elektrycznych jako przyczynę katastrofy. „Co prawda nie można całkowicie wykluczyć uszkodzeń strukturalnych jako przyczyny (...). Najczęściej jednak dochodzi do nich podczas startów i lądowań, gdy konstrukcja samolotu poddana jest największym obciążeniom. Jest niespotykanym, by samolot doznał takich uszkodzeń osiągnąwszy wysokość przelotową" – napisali.

Z kolei przy awarii systemów elektrycznych na pokładzie „piloci prawdopodobnie byliby w stanie manewrować samolotem i lotem ślizgowym zejść do lądowania bez katastrofalnych następstw".

Ponieważ od chwili katastrofy pojawiają się informacje o zestrzeleniu samolotu Stratfor zajął się i tą teorią.

„To nieprawdopodobne, by dżihadyści z Synaju zestrzelili samolot z ręcznej wyrzutni przeciwlotniczej (MANPAD). Co prawda bojówkarzom udało się zestrzelić helikopter egipskiej armii i ostrzelali izraelski samolot ale Airbus znajdował się daleko poza zasięgiem ich broni. W dodatku radary nie odnotowały, by jakikolwiek zewnętrzny obiekt uderzył w samolot". Eksperci nie rozważali nawet możliwości posiadania przez islamistów broni przeciwlotniczej, która mogłaby dosięgnąć samolotu lecącego na wysokości ponad 9 kilometrów (takiej, jak np. rosyjska wyrzutnia rakiet "Buk") uznając za zbyt nonsensowną.

„Odrzuciwszy najbardziej nieprawdopodobne scenariusze wydaje się, że jedynym wyjaśnieniem jest wniesienie ładunku wybuchowego na pokład samolotu" – pisze Stratfor.

Eksperci zwracają uwagę, że islamiści mają długa tradycję takich ataków na samoloty pasażerski, a ostatnio w samym Egipcie udowodnili, że potrafią konstruować nawet dość skomplikowane ładunki wybuchowe.

Najważniejszym jednak elementem ich rozumowania jest „łatwość przeszmuglowania ładunku na pokład", gdyż „lotnisko w Szarm el-Szejk jest znane z bardzo kiepskiego stanu bezpieczeństwa". „Ochrona lotniska często przyjmuje łapówki za przeprowadzenie pasażerów poza punktami kontrolnymi a urządzenia kontrolne nie są nawet w przybliżeniu tak dokładne, jak te w USA czy Europie" – piszą.

Za najprawdopodobniejszą wersję eksperci uważają przeszmuglowanie ładunku w bagażu do luku bagażowego, ewentualnie wniesienie go na pokład jako bagażu podręcznego.

Stratfor przy tym zastrzega się, że cały czas oczekuje na dodatkowe informacje jakich mogą dostarczyć czarne skrzynki samolotu lub analiza danych samego lotu.