Firma Insurance JSC „DallBogg: Life and Health” przez pewien czas bardzo dobrze radziła sobie na polskim rynku ubezpieczeń. Jej głównym atutem były wyjątkowo tanie polisy OC, które można było kupić już za około 300 zł. Jak informuje portal moto.pl, dzięki takiej polityce cenowej bułgarski ubezpieczyciel pozyskał w Polsce około ćwierć miliona klientów. Problemy pojawiły się w momencie, gdy poszkodowani zaczęli zgłaszać szkody spowodowane przez kierowców ubezpieczonych w DallBogg.

Czytaj więcej

KNF cofnęła zezwolenie mPay. Prawnicy radzą, by szybko wypłacić pieniądze

Zakaz sprzedaży polis nie zakończył problemu

Klienci skarżyli się na utrudniony kontakt z firmą, która nie posiadała w Polsce praktycznie żadnych struktur. Kolejny problem dotyczył zaniżania wysokości odszkodowań oraz odrzucania roszczeń. W odpowiedzi na coraz większą liczbę zgłoszeń, od 17 kwietnia 2025 r. Komisja Nadzoru Finansowego zakazała DallBogg zawierania nowych umów OC w Polsce. Polisy sprzedane do 16 kwietnia mogły obowiązywać maksymalnie do 15 kwietnia 2026 r. Poszkodowani mają natomiast 3 lata na zgłoszenie szkody, dlatego konsekwencje działalności ubezpieczyciela mogą być odczuwalne nawet do połowy kwietnia 2029 r.

Jak informuje money.pl, liczba szkód komunikacyjnych, które wciąż czekają na likwidację, może wynosić od 5 do 12 tys. Tylko w pierwszej połowie roku do Rzecznika Finansowego wpłynęło 371 wniosków o interwencję dotyczącą DallBogg. Pomoc poszkodowanym utrudnia jednak fakt, że roszczenia dotyczą zagranicznego podmiotu.

Czytaj więcej

Delikatesy Centrum zamykają sklepy z dnia na dzień. Może zniknąć 150 lokali

Upadłość firmy mogłaby przyspieszyć wypłaty

Sytuację dodatkowo skomplikowała decyzja bułgarskiego organu nadzoru, który 9 czerwca 2026 r. cofnął DallBogg zezwolenie na prowadzenie działalności ubezpieczeniowej. Powodem był brak wystarczającego kapitału, aby móc bezpiecznie prowadzić działalność. Poza tym, przedstawiony przez firmę plan naprawczy nie dawał realnych szans na poprawę sytuacji finansowej spółki.

W skrajnym przypadku te problemy mogą doprowadzić do upadłości ubezpieczyciela. Paradoksalnie jednak taki scenariusz okazałby się korzystny dla części osób poszkodowanych w Polsce, ponieważ likwidację szkód przejąłby Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Z tej możliwości mogłyby jednak skorzystać wyłącznie osoby, które zgłosiły szkodę i nie rozpoczęły jeszcze procesu sądowego. W przypadku trwających postępowań sprawa może być bardziej skomplikowana, ponieważ konieczne może być egzekwowanie należności od syndyka w ramach procedur transgranicznych.