Długa lista tzw. klasyków pojawiających się w filmach o Jamesie Bondzie obejmuje m.in. Toyotę 2000 GT, Forda Mustanga Mach 1, Lotusa Esprit S1 czy Citroena 2CV. Żaden z tych samochodów nie dorównuje jednak sławie Astonowi Martinowi DB5. Brytyjski agent po raz pierwszy jeździł nim w filmie „Goldfinger”, a później jeszcze m.in. w „Operacji Piorun”, „GoldenEye”, „Casino Royale” czy „Skyfall”. Wsiada do niego także w „Nie czas umierać” – wchodzącym właśnie do kin 25. odcinku szpiegowskiej serii.
Czytaj więcej
We wtorkowy wieczór w Londynie odbyła się premiera filmu „Nie czas umierać”. W Polsce film wejdzie na ekrany 1 października.
Eksperci Towarzystwa Ubezpieczeń Compensa policzyli, ile za polisę OC dla swojego Astona Martina DB5, James Bond musiałby zapłacić w Polsce. Zwrócili uwagę, że na wysokość składki wpływa wiele czynników. Część z nich związana jest z samochodem – m.in. jego wiekiem i pojemnością.
Ubezpieczyciele wychodzą z założenia, że stare auto jeździ po drogach rzadziej, więc stwarza mniejsze ryzyko wypadku – dzięki temu posiadacze oldtimerów mogą liczyć na niższe ceny polis. Ważny jest też profil kierowcy – im mniej szkód na koncie właściciela, tym tańsze OC.
I tu pojawia się problem Bonda. - Liczone w dziesiątkach, jeśli nie setkach szkody powodowane przez Jamesa Bonda zamykają mu drogę do taniego ubezpieczenia OC – ocenili eksperci Compensy. - Już przy 4 wypadkach i kolizjach rocznie 53-letni, tyle lat ma Daniel Craig, zapłaciłby on za OC Astona Martina ok. 5200 zł – oszacowali.
To znacznie więcej od średniej ceny OC w naszym kraju, która waha się w okolicach 500-600 zł.
Mimo bardzo szkodowej jazdy Bond nie miałby jednak problemu ze znalezieniem polisy. - Zgodnie z polskim prawem ubezpieczyciele nie mogą nikomu odmówić sprzedaży obowiązkowego ubezpieczenia – zauważa Compensa.
Przy okazji przypomina, że samochodem można jeździć w Polsce tylko z ważną polisą OC – nie ma od tej zasady wyjątków. Większość samochodów ubezpiecza się na rok i istnieje dla nich obowiązek ciągłości takiego ubezpieczenia. Jednak dla pojazdów historycznych takiego obowiązku nie ma, a dodatkowo da się je ubezpieczyć krótkoterminowo (na minimum 30 dni). To możliwe w przypadku pojazdów zabytkowych. Zaliczają się do nich dobra kultury w muzeach, pojazdy mające ponad 40 lat lub powyżej 25 lat, jeśli są unikatowe lub mają dużą wartość historyczną.
Ze statystyk, które przytacza Compensa wynika, że najczęściej spotykane w Polsce klasyki mają niewiele wspólnego z luksusowymi autami agenta 007. Wśród kilkudziesięciu tysięcy ubezpieczonych tu starych samochodów najwięcej jest: VW golfów, fiatów 125p i 126p. Objęte analizą auta w przeważającej większości należą kierowców zrzeszonych w Polskim Związku Motorowym (PZM), Clubie Antycznych Automobili i Rajdów (CAAR) i Klubie Pojazdów Zabytkowych.
- W kategorii aut ponad 50-letnich, do której należy przypisać Astona Martina DB5, najczęściej pojawiają się: VW Garbus, Warszawa i Ford Mustang. Można więc uznać, że ostatni z nich to najpopularniejszy w Polsce samochód Bonda, Roger Moore prowadził go w roli brytyjskiego agenta w filmie „Diamenty są wieczne” – mówi Karol Domżała, dyrektor Biura Taryfikacji Ubezpieczeń Klientów Indywidualnych w Compensa TU Vienna Insurance Group.