Reklama
Rozwiń
Reklama

Rewolucja zabija OFE

Rząd planuje przeniesienie obligacji skarbowych z funduszy emerytalnych do ZUS. – To początek końca filaru kapitałowego i całej reformy – oceniają ekonomiści.

Aktualizacja: 05.09.2013 02:36 Publikacja: 05.09.2013 01:50

Minister finansów Jacek Rostowski i premier Donald Tusk

Minister finansów Jacek Rostowski i premier Donald Tusk

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Po wielu miesiącach trzymania Polaków w niepewności rząd przedstawił wczoraj plan zmian w otwartych funduszach emerytalnych. Dokładnie w momencie, kiedy lider opozycji ogłaszał w Krynicy swój gospodarczy program, premier Donald Tusk opowiadał, co czeka przyszłych i obecnych emerytów.

– To będzie powolna agonia OFE – przewiduje Mirosław Gronicki, były minister finansów.

Cel zmian w systemie emerytalnym miał być jeden: poprawa statystyki finansów publicznych. Szef rządu, oceniając wpływ OFE na zadłużenie państwa jako „przygniatający", poinformował, że od przyszłego roku fundusze nie będą mogły inwestować pieniędzy w rządowe papiery. Te środki, które już tam ulokowały, czyli ok. 120 mld zł, trafią do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

– To zabieg ratowniczy z punktu widzenia kryzysu finansów publicznych – odniósł się do propozycji rządu prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Rzeczywiście, miliardy z OFE obniżą nam dług publiczny – zamiast 55 proc. PKB, zadłużenie wyniesie ok. 47 proc. PKB. – Dług nie zniknie, jego część zostaje zamieniona na zobowiązania w ZUS – ostrzega Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC. – Na jakiej podstawie rząd chce zabrać obligacje? To wywłaszczenie bez odszkodowania? – pyta Marcin Materna, dyrektor departamentu analiz Millennium DM. Fundusze wciąż będą mogły inwestować w akcje i inne papiery (np. obligacje firm), a Polacy nadal będą mogli odkładać w OFE, o ile sami tak postanowią. Na decyzję rząd dał nam trzy miesiące. Jest jednak haczyk. Jeśli ktoś deklaracji nie złoży, jego przyszłe składki trafią do ZUS.

Reklama
Reklama

Ekonomiści obawiają się, że wielu przyszłych emerytów  w porę nie wybierze OFE, na czym zyska państwo (więcej pieniędzy zasili ZUS),  a pozycja kapitałowego filaru w systemie emerytalnym zostanie mocno nadszarpnięta. – Funkcjonowanie OFE będzie zbliżone do agresywnych TFI – mówi Przemysław Gerschmann z Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC. Co więcej, nasze pieniądze zgromadzone w OFE i tak trafią do ZUS na dziesięć lat przed przejściem na emeryturę. Rząd postanowił bowiem, że tylko ZUS zajmie się wypłatami emerytur.

Na ogłoszone zmiany nerwowo zareagowali inwestorzy, wyprzedając akcje i papiery rządowe. Oprocentowanie obligacji 10-letnich przekroczyło 4,8 proc., najwięcej od roku. Minister finansów Jacek Rostowski zapewnia, że nie ma obaw o stabilność rynku długu. Innego zdania są ekonomiści. – To wystawienie polskiego rynku długu na łaskę i niełaskę inwestorów zagranicznych, co w warunkach tąpnięć na rynkach powoduje, że jesteśmy na nie bardziej wrażliwi – ostrzega Rafał Benecki, główny ekonomista ING.

Na rządowe decyzje ostro zareagowały same OFE. – To dewastacja kapitałowej części powszechnego, obowiązkowego systemu emerytalnego. Koszt tej operacji poniosą wszyscy przyszli emeryci – pisze Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych.

Ubezpieczenia
Ofiary wypadków bez odszkodowania? Ceny polis OC w górę? Projekt Polski 2050
Ubezpieczenia
Ukraińskie drony topią sektor paliwowy i ubezpieczeniowy Rosji. Ogromne straty
Ubezpieczenia
Bolesne konsekwencje jazdy bez ważnego OC. Rekordzista ma do zapłaty 5 mln zł
Ubezpieczenia
PZU partnerem TOPR. Nowoczesne technologie wspomogą ratowników
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama