Ryzykowne auta zalewają rynek

W całym 2024 r. do Polski zostanie sprowadzonych z zagranicy ok. 870–900 tys. używanych samochodów, w większości kilkunastoletnich, o trudnej do sprawdzenia historii.

Publikacja: 10.05.2024 04:30

W kwietniu 2024 r. liczba rejestracji wwiezionych do Polski używanych samochodów sięgnęła 86,7 tys.,

W kwietniu 2024 r. liczba rejestracji wwiezionych do Polski używanych samochodów sięgnęła 86,7 tys., co oznacza wzrost w ujęciu rocznym o 39 proc. To kolejny, dziesiąty już miesiąc rosnącego importu, wskazujący na coraz większą dostępność aut za granicą

Foto: AdobeStock

Rośnie fala napływających do Polski używanych samochodów z zagranicy, głównego źródła zaopatrzenia polskiego rynku wtórnego. W marcu 2024 r. zarejestrowano ponad 85 tys. osobowych i dostawczych takich aut, czyli o 16 proc. więcej niż w tym samym miesiącu przed rokiem. Z kolei w kwietniu liczba rejestracji wwiezionych do Polski samochodów sięgnęła 86,7 tys., co oznacza wzrost w ujęciu rocznym o 39 proc. – To kolejny, dziesiąty już miesiąc rosnącego importu, co może wskazywać na coraz większą dostępność samochodów za granicą – komentuje Instytut Samar. Jego prognoza zakłada, że w całym 2024 r. do Polski trafi z zagranicy ok. 870–900 tys. aut.

Ukrywane szkody, cofane liczniki

Gwałtowny wzrost importu samochodów używanych do Polski idzie w parze z wysokim popytem na rynku krajowym. W ubiegłym miesiącu łączna liczba samochodów oferowanych do sprzedaży w serwisach internetowych, autokomisach i u dilerów samochodów używanych zbliżyła się do 253 tys. sztuk. Przykładowo działająca na rynkach centralnej Europy sieć autosalonów AAA Auto, zarówno w marcu, jak i w kwietniu tego roku sprzedała najwięcej aut w ciągu dziewięciu lat działalności w Polsce.

Problemem jest fakt, że duży odsetek samochodów z drugiej ręki jest mocno ryzykowny. Jak podaje Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, ponad połowa sprowadzanych z zagranicy samochodów liczy co najmniej dziesięć lat. I choć w okresie od stycznia do kwietnia 2024 r. ten odsetek w porównaniu z ubiegłym rokiem nieco zmalał – z 65,2 do 57,3 proc., to auta stosunkowo młode wiekiem, mające nie więcej niż cztery lata, stanowią mniej niż jedną dziesiątą całego prywatnego importu.

Czytaj więcej

Polski przemysł motoryzacyjny z rekordową produkcją, eksportem, ale słabymi prognozami

Analizy transakcji wskazują, iż pojazdy zmieniające w Polsce właścicieli mają średnio 11,6 roku, co jest zgodne ze średnią europejską. Jednak prawie połowa samochodów liczy sobie 15 lat lub więcej. A im starszy pojazd, tym częściej wymaga konserwacji i napraw, i tym więcej negatywnych zdarzeń mogło być w jego historii.

Tymczasem o zweryfikowaną historię pojazdu, rzetelne informacje o ewentualnych wypadkach czy dokonanych naprawach jest w starszych niezwykle trudno. AutoDNA poinformowało, że blisko 3 mld zł warte były samochody, dla których wygenerowane w ubiegłym roku na zamówienie potencjalnych kupujących raporty wykazały szkody. Dla najpopularniejszych na polskim rynku wtórnym modeli ryzyko wykrycia powypadkowej historii wyniosło co najmniej 50 proc. Rekordzistą okazało się BMW 5 – w przypadku tej limuzyny aż 61 proc. raportów zamówionych przez polskich klientów zawierało adnotacje o szkodzie.

Mocno ryzykowne są samochody sprowadzane z USA, których do Polski trafia coraz więcej. W pierwszych czterech miesiącach tego roku zarejestrowano ich prawie 21 tys. W porównaniu z rokiem ubiegłym oznacza to wzrost o ponad 76 proc. Według monachijskiej firmy Carfax Europe, zajmującej się zbieraniem i udostępnianiem danych o samochodach z 20 europejskich rynków, wśród aut ze Stanów Zjednoczonych ryzyko natrafienia na powypadkowy egzemplarz jest szczególnie duże. W raporcie opublikowanym wiosną ub. roku podała, że co siódmy sprowadzony z USA do Polski samochód miał wcześniej orzeczoną szkodę całkowitą i nie powinien być dopuszczony do ruchu.

Tegoroczny styczniowy raport Carfax informował, że z ok. 2,4 mln samochodów, które w 2023 r. zmieniły w Polsce właściciela, 70 proc. pochodziło z prywatnego importu. 42 proc. samochodów niosło ryzyko dla bezpieczeństwa właściciela lub pozostałych użytkowników dróg: miały za sobą uszkodzenia, kolizje, a nawet szkody całkowite skutkujące wydaniem decyzji o wycofaniu z ruchu. Część aut – ok. 100 tys. – była za granicą już trwale wyrejestrowana, co dla nowego właściciela może nieść negatywne konsekwencje prawne. Podobna liczba miała otwarte roszczenia ubezpieczeniowe.

W przypadku 3 proc. badanych pojazdów stwierdzono manipulacje stanem licznika. Średni deklarowany przebieg sprzedawanych pojazdów wynosił 214 tys. km, a więc nieco powyżej „magicznej granicy” utrwalonej w świadomości nabywców. W rzeczywistości faktyczne przebiegi mogły być o 100 tys., a nawet o 200 tys. km wyższe.

Za mało krajowych, bezpieczniejszych

Zdecydowanie mniej ryzykowne jest kupowanie na rynku wtórnym aut młodych wiekiem, najlepiej liczących dwa–cztery lata, pochodzenia krajowego. Takie rozwiązanie ma szereg plusów: niższą cenę od nowego samochodu przy porównywalnym komforcie pojazdu, nierzadko pewien okres trwającej jeszcze gwarancji producenta, a także – w przypadku specjalnych programów dużych sieci sprzedaży – interesujące warunki finansowania. Co istotne, w przypadku młodych samochodów łatwiej o sprawdzony stan techniczny oraz udokumentowane pochodzenie.

Na takie młode samochody jeszcze dwa lata temu decydowały się często firmy, gdy z powodu opóźnień w produkcji na rynku brakowało aut nowych. Platforma Automarket informowała, że choć 78 proc. przedsiębiorców usilnie poszukiwało wówczas nowego samochodu, to z powodu utrudnień duża ich część zmuszona była kierować się w stronę aut z drugiej ręki.

Należy się spodziewać, że na polskim rynku wtórnym liczba ofert będzie rosła w miarę przyspieszającej wymiany aut spalinowych na zelektryfikowane w krajach zachodniej Europy. Efektem może być spadek cen. Już teraz staje się europejskim trendem. Według indeksu cen Grupy Auto1, jednej z największych w Europie platform hurtowego handlu używanymi samochodami, od początku tego roku ich ceny zmalały o 2,8 proc. Cenowy indeks (punktem wyjścia jest styczeń 2015 r. z wartością referencyjną 100) miał w kwietniu 2024 r. wartość 138, podczas gdy rok wcześniej był wyższy o prawie 11 punktów.

Jak podają analitycy Grupy Auto1, średnie europejskie ceny używanych samochodów są jednak nadal wyższe w porównaniu do tymi sprzed pandemii – o 17,5 proc. Z kolei w Polsce obecna średnia jest teraz nawet wyższa niż ta z analogicznego okresu w ubiegłym roku. Według analiz AAA Auto w kwietniu 2024 r. średnia cena co prawda stopniała w porównaniu z poprzednim miesiącem o 900 zł do poziomu niespełna 32 tys. zł, ale w kwietniu 2023 r. mediana wynosiła 28,9 tys. zł, w dodatku przy mniejszej podaży wynoszącej 216 tys. aut.

W ubiegłym miesiącu najwięcej ofert na polskim rynku wtórnym dotyczyło Opla Astry. Na drugim miejscu znalazło się Audi A4, a na trzecim – BMW 3. Wciąż na sprzedaż wystawianych jest najwięcej diesli – w kwietniu było ich 118,9 tys., podczas gdy samochodów z silnikami benzynowymi 109,8 tys. Z zagranicy sprowadzamy najczęściej volkswageny, następnie fordy, ople, audi i BMW. Dziesiątka najbardziej popularnych modeli to: Opel Astra, Volkswagen Golf, Audi A4, BMW 3, Ford Focus, Audi A3, Volkswagen Passat, Ford Fiesta, Opel Corsa i Nissan Qashqai.

Opinia partnera cyklu:
Karolína Topolová, dyrektor generalna i prezes zarządu AURES Holdings, operatora międzynarodowej sieci autocentrów AAA AUTO

Gwałtowny wzrost importu samochodów używanych do Polski jest wynikiem ogromnego zainteresowania autami używanymi w ogóle na całym rynku środkowoeuropejskim. Świadczy o tym fakt, że nasza sieć AAA AUTO sprzedała w I kwartale br. o 11 proc. więcej samochodów niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Negatywną stroną importu pozostaje niestety wiek pojazdów przekraczający dziesięć lat i związane z tym problemy z pochodzeniem, stanem licznika kilometrów czy poważnymi uszkodzeniami. Cały ten „koktajl“ problemów sprawia, że nabycie samochodu z indywidualnego importu jest dla klientów najbardziej ryzykownym sposobem zakupu. Bezpieczniej jest kupić auto pochodzące z Polski, dla którego dostępna jest bardziej szczegółowa historia, a tym samym ryzyko zakupu jest znacznie niższe.
Klasyczne oszustwa związane z używanymi samochodami zaczęły pojawiać się coraz częściej wraz ze wzrostem importu używanych samochodów. W kontekście wysokiego popytu – i zarazem niedoboru używanych samochodów na rynku – nieuczciwi importerzy wykorzystują szansę na zwiększenie swoich marż poprzez nielegalne praktyki. Warto zatem przypomnieć, że najczęstszym oszustwem jest cofanie licznika kilometrów, które według naszych oszacowań dotyczy nawet 90 proc. importowanych samochodów. Niebagatelnym problemem są wyżej wspomniane poważne awarie aut – ukrywane, często naprawiane amatorsko, bez uwzględnienia procedur wskazywanych przez producenta. Aby wykryć te oszustwa, konieczne jest staranne sprawdzenie historii pojazdu – do tego potrzeba profesjonalnej technologii, czasu i nakładów pracy. Takiego naciągania nie uda się wykryć, gdy samochód kupuje się z ogłoszenia, od osoby prywatnej. Wykrycie tego typu oszustw wymaga profesjonalnego przygotowania i doświadczenia. W naszej sieci AAA AUTO wydajemy miliony złotych rocznie na sprawdzanie historii aut, którymi się zajmujemy.
Ostatnio pojawiły się jeszcze bardziej wyrafinowane oszustwa – zwykli konsumenci na ich wykrycie nie mają żadnych szans.
W połowie kwietnia odnotowaliśmy sukces słowackich służb celno-skarbowych w zwalczaniu oszustw podatkowych przy imporcie samochodów używanych. Ten widoczny od pewnego czasu problem pojawia się w całej Europie Środkowej. Dotyczy głównie importu luksusowych samochodów używanych, których ceny mają charakter dumpingowy. Udaje się to osiągnąć nieuczciwym importerom poprzez manipulowanie rozliczeniem VAT-u – jest to tzw. karuzela fakturowa. Na Słowacji zlikwidowano jedną z takich zorganizowanych grup przestępczych w ramach operacji pod kryptonimem LOTUS – przejęto samochody i mienie o wartości 4 mln euro. Już pod koniec ubiegłego roku słowackie służby celno-skarbowe rozprawiły się z dilerami oszustami, którzy oficjalnie kupowali samochody we własnym imieniu, a następnie kompensowali wysokie zobowiązania podatkowe z tytułu zakupu pojazdów z innych państw Unii Europejskiej, odliczając podatek od fikcyjnych transakcji. Należy podkreślić, że w podobnych przypadkach samochody zakupione przez klientów od nieuczciwych importerów również mogą zostać skonfiskowane. To oczywiście znacznie zwiększa ryzyko tego typu zakupów używanych samochodów.
Zakup samochodu jest zazwyczaj drugą największą inwestycją w życiu – po zakupie mieszkania lub domu. Dotyczy to również samochodów używanych. Dlatego też zawsze należy brać pod uwagę źródło pochodzenia auta, które chcemy kupić – a nie tylko ulubiony model, silnik i kolor. Czy diler korzysta ze sprawdzonych systemów weryfikacji samochodów? Czy oferta jest przejrzysta? Jaka jest historia samochodu – jak znalazł się w salonie? Z naszego ponad 32-letniego doświadczenia na rynku i ponad 1,5 mln sprzedanych aut wynika jeden podstawowy wniosek: zdecydowanie najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest zakup od dilera, który jest właścicielem pojazdów i woli oferować samochody pochodzące z kraju, w którym prowadzi swoją działalność – czyli takich aut, których historię można drobiazgowo sprawdzić. ∑

Rośnie fala napływających do Polski używanych samochodów z zagranicy, głównego źródła zaopatrzenia polskiego rynku wtórnego. W marcu 2024 r. zarejestrowano ponad 85 tys. osobowych i dostawczych takich aut, czyli o 16 proc. więcej niż w tym samym miesiącu przed rokiem. Z kolei w kwietniu liczba rejestracji wwiezionych do Polski samochodów sięgnęła 86,7 tys., co oznacza wzrost w ujęciu rocznym o 39 proc. – To kolejny, dziesiąty już miesiąc rosnącego importu, co może wskazywać na coraz większą dostępność samochodów za granicą – komentuje Instytut Samar. Jego prognoza zakłada, że w całym 2024 r. do Polski trafi z zagranicy ok. 870–900 tys. aut.

Pozostało 94% artykułu
Transport
Nowy przetarg na agroterminal w Gdyni
Transport
Decyzja rządu w sprawie budowy CPK spodziewana lada moment
Transport
Zmiany w Polskiej Grupie Lotniczej. Prezes traci stanowisko
Transport
Boeing uczy dyscypliny nowych pracowników. Trochę to potrwa i będzie kosztować
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Transport
Coraz mniej rejestracji miejskich autobusów
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał