Nowe podatki w lotnictwie. Europa strzela sobie w stopę

Nakładając na lotnictwo nowe podatki Europa strzeliła sobie w stopę. Podatki spowodują nieuchronnie wzrost cen biletów, bo ani przewoźnicy, ani lotniska nie są w stanie wziąć nowych kosztów na siebie - mówi Olivier Jankovec, dyrektor Airport Council International Europe

Publikacja: 28.10.2023 10:45

Olivier Jankovec, dyrektor Airport Council International Europe

Olivier Jankovec, dyrektor Airport Council International Europe

Foto: Bloomberg

W jakiej kondycji wchodzi europejskie lotnictwo w tegoroczny sezon zimowy?

Mijający sezon letni był świetny dla linii europejskich. Już w lipcu wiadomo było, że brakuje zaledwie 3 proc. do powrotu do wyników sprzed pandemii, sierpień i wrzesień były jeszcze lepsze. Czyli już nie ma wątpliwości, że europejskie lotnictwo w tym roku wróciło do czasów sprzed Covid-19. Tyle, że te dobre wyniki nie są osiągane przez wszystkie rynki. Czasami widzimy różnice nie tylko między poszczególnymi krajami, ale i poszczególnymi lotniskami w tym samym kraju.

Najlepiej oczywiście dały sobie radę porty w Europie Południowej, które zapełniły się turystami. Tam latem obsłużono więcej pasażerów, niż przed pandemią. Najlepsze wyniki osiągnęły lotniska greckie, gdzie nadal jest świetna pogoda, ale także Grecja i Hiszpania, Cypr i Malta. Wszędzie tam już teraz odprawiono więcej pasażerów, niż w całym 2019 roku.

Ale na drugim biegunie są porty, które nadal borykają się z odbudową ruchu. Powodów takiej sytuacji jest kilka zaczynając od wojny w Ukrainie.

Czy ma pan tu na myśli Polskę?

Akurat polskim lotniskom wojna ukraińsko-rosyjska bardzo pomogła, ponieważ uchodźcy z Ukrainy stworzyli dodatkowy popyt. I wyniki tego lata pokazują, że polskie lotniska wróciły już do stanu sprzed pandemii.

Chodzi mi o takie kraje, jak Finlandia, która ucierpiała z powodu modelu biznesowego Finnaira , czyli korzystaniu z modelu opartego na ruchu wschód- zachód, czyli przewozach pasażerów i cargo z Azji na zachód Europy oraz dalej za Atlantyk. Zamknięcie możliwości przelotów nad Syberią i konieczność omijania rosyjskiego terytorium spowodowało, że ten model, tak efektywny przed wojną ,się już nie sprawdza.

Nie najlepiej dzieje się także na Słowacji, która doskonale zarabiała na turystach z Rosji. Ten strumień dochodów też został przerwany, a narodowy przewoźnik zbankrutował.

Mówiąc o rynkach, które nadal walczą o odzyskanie pozycji sprzed pandemii, trzeba wymienić Niemcy, gdzie nadal wyniki są niezadowalające. W tym przypadku zawiniły nowe wysokie podatki, które znacząco ograniczyły obecność w tym kraju linii niskokosztowych.

Wymieniając lotniska i rynki nie wspomniał pan o jednym z głównych portów lotniczych w Europie – o londyńskim Heathrow. Czy sądzi pan, że to lotnisko już uporało się z problemami?

Heathrow w tym roku dawało sobie radę znacznie lepiej, niż w 2022 roku. A kłopoty, jakie się pojawiały dotyczyły IT, bądź kontroli ruchu lotniczego i pośrednio uderzały w operacje. Dzisiaj Heathrow wróciło do I ligi europejskich lotnisk i daje sobie radę znacznie lepiej, niż ich konkurencja.

Jednym z czynników zakłócających ruch na lotniskach są oczywiście strajki kontrolerów, w których pan wspomniał. Czy wierzy pan francuskim kontrolerom ruchu lotniczego, którzy obiecali, że do przyszłorocznej Olimpiady powstrzymają się od protestów?

(Śmiech). Gdyby tak rzeczywiście się stało, byłaby to wspaniała wiadomość. Ich protesty, jak żadne inne , dezorganizują podróże lotnicze, bo Francja jest ważnym krajem tranzytowym. Więc cierpią przede wszystkim pasażerowie. My, jako lotniska jesteśmy w takim wypadku bezradni. I niestety w tym roku było wiele akcji strajkowych.

Niemcy nie są jedynym krajem, w którym państwo zdecydowało się na podwyższeniu podatków. Chociażby w Holandii jest już prawie pewien podatek od pasażerów transferowych. Francja ma podatek solidarnościowy, który płynie wprost do budżetu. Czy obawia się pan, że taka tendencja rozprzestrzeni się w Europie?

Te podatki są zabójcze, bo branża lotnicza stanęła w tej chwili przed wielkim wyzwaniem, jakim jest dekarbonizacja. Gdyby środki z tych dodatkowych obciążeń wracały do lotnictwa, można by je uznać za uzasadnione. Ale tak nie jest.

Więc nakładając je Europa strzeliła sobie w stopę. Nowe podatki spowodują nieuchronnie wzrost cen biletów, bo ani przewoźnicy, ani lotniska nie są w stanie wziąć nowych kosztów na siebie. Logicznym następstwem jest wyhamowanie wzrostu przewozów.

Tymczasem przecież wiadomo, że dobra komunikacja jest wielkim wsparciem dla gospodarki. Czyli nakładanie nowych obciążeń jest duszeniem dynamiki PKB. Kiedy jakaś firma szuka miejsca na inwestycje, zawsze patrzy jak dobrze ten kraj, czy region jest skomunikowany. A odległość do lotnisk jest jednym z najważniejszych czynników przy podejmowaniu decyzji o lokalizacji.

I dowiedziono już, że każde 10 proc. w poprawie skomunikowania jakiegoś kraju dodaje automatycznie 0,5 proc. punktu procentowego wzrostu PKB.

Jeśli więc traktuje się transport lotniczy wyłącznie jako potencjalne źródło bezpośrednich dochodów i nakłada się kolejne podatki, to uderza to bezpośrednio w rozwój. Nie ucierpi w tym wypadku tylko branża lotnicza, ale gospodarka jako całość.

Od linii lotniczych słyszymy co chwilę o najróżniejszych akcjach dekarbonizacyjnych. Coraz więcej przewoźników informuje o korzystaniu z domieszek zrównoważonego paliwa, czyli SAF. Co robią lotniska, aby także zmniejszyć emisje?

Robią i mają szybkie postępy w dekarbonizacji. W Szwecji mamy już lotniska zeroemisyjne. Hiszpańska AENA, operator 20. lotnisk w tym kraju, wydała tylko w tym roku 50 mln euro na fotowoltaikę. Budowane są nowe zbiorniki dla zrównoważonego paliwa. I takich portów w kolejnych miesiącach będzie coraz więcej. Oczywiście nie jest to ani łatwe, ani tanie, ale postępy są widoczne. I nie mam wątpliwości, że cele wyznaczone przez Unię Europejską są tutaj do osiągnięcia.

A co sądzi pan o planach budowania megalotniska w Polsce?

Polska jest jednym z najszybciej rosnących rynków lotniczych, a Warszawa z pewnością potrzebuje nowego lotniska. Lotnisko Chopina jest pełne, a projekt nie polega jedynie na budowie samego lotniska, tylko jest elementem strategii rozwoju kraju. Wszystkie znaczące centra przesiadkowe znajdują się w Europie Zachodniej. W Europie Wschodniej i Środkowej takiego lotniska nie ma. W tym kontekście ambicja zbudowania hubu dla Europy Wschodniej ma sens.

W jakiej kondycji wchodzi europejskie lotnictwo w tegoroczny sezon zimowy?

Mijający sezon letni był świetny dla linii europejskich. Już w lipcu wiadomo było, że brakuje zaledwie 3 proc. do powrotu do wyników sprzed pandemii, sierpień i wrzesień były jeszcze lepsze. Czyli już nie ma wątpliwości, że europejskie lotnictwo w tym roku wróciło do czasów sprzed Covid-19. Tyle, że te dobre wyniki nie są osiągane przez wszystkie rynki. Czasami widzimy różnice nie tylko między poszczególnymi krajami, ale i poszczególnymi lotniskami w tym samym kraju.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Airbus tnie koszty i zamraża etaty. Nowy program „LEAD” ma poprawić rentowność
Transport
Węgrzy podają szczegóły budowy swojego CPK. Ale plany są już dużo mniej ambitne
Transport
Największy Boeing 777-9 walczy w powietrzu o certyfikację
Transport
Lufthansa dostała zgodę na przejęcie ITA. Już są pierwsze cięcia
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Transport
Aeroflot nie chce rosyjskich Superjetów. Zrywa umowę
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą