Właściciel British Airways, Iberii, Vuelinga, Aer Lingusa zużywa z powodu pandemii 185 mln euro tygodniowo mimo ograniczenia kosztów, bo korzysta tylko z 20 proc. swych mocy przewozowych — pisze Reuter. Podobnie jak inni, liczy na sezon letnich urlopów, ale rosnąca liczba zakażonych i wolne tempo szczepień w Europie mogą zniweczyć te nadzieje.

IAG stwierdziła w lutym, że ma dość środków na przetrwanie kryzysu, ale szuka nowych opcji pozyskania pieniędzy. W ostatnim tygodniu postanowiła wyemitować obligacje. Pozyskane środki pozwolą jej wytrzymać dłuższy zastój albo zapewnią elastyczność w wykorzystaniu odradzającego się popytu na podróże.

Popyt na jej papiery był większy od oczekiwanego, udało się więc zdobyć 1,2 mld euro, a nie miliard. Obligacje wyemitowała w dwóch transzach: za 500 mln do wykupu w 2025 r. i 700 mln do wykupu w 2029 r., z rentownością odpowiednio 2,75 proc. i 3,75 proc. Emisją zarządzały banki BBVA, Goldman Sachs, Morgan Stanley i Santander.

BA nie potrzebuje budynku centrali

British Airways rozważają sprzedanie budynku swej siedziby, bo przejście na telepracę oznacza, że nie potrzebuje tak dużej powierzchni biurowej. Budynek Waterside koło lotniska Heathrow oddano w 1998 r. za 200 mln funtów (279 mln dol.), ewentualna sprzedaż mogłaby znacznie poprawić finanse przewoźnika. Mieści się w nim również centrala firmy matki IAG. Linia zastanawia się też nad sprzedażą słynnych dzieł sztuki, które wcześniej zdobiły luksusowe poczekalnie. „Dokonaliśmy restrukturyzacji naszego biznesu i zastanawiamy się, czy nadal potrzebujemy tak dużego budynku” — wyjaśnił rzecznik linii.

Aby przetrwać pandemię BA cięły koszty w 2020 r., zlikwidowały ponad 10 tys. miejsc pracy, załoga liczy teraz niecałe 30 tys., a większość nie pracuje w biurze, bo są to piloci, personel pokładowy, mechanicy i obsługa lotniska.

Dalsza przyszłość tego budynku jest zagrożona, bo jeśli dojdzie doi proponowanej rozbudowy lotniska, to zostanie zburzony.