Reklama

Listonosze chcą pomocy państwa i podwyżek

Poczta Polska pierwszy raz od lat poniesie straty na usługach powszechnych – ustaliła „Rzeczpospolita". Spółka znalazła się w trudnej sytuacji, ale związki zawodowe domagają się podwyżek. Rusza protest.

Aktualizacja: 13.06.2019 06:41 Publikacja: 12.06.2019 21:00

Listonosze chcą pomocy państwa i podwyżek

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski

W piątek przed Kancelarią Premiera będzie pikietować pocztowa Solidarność. To efekt nieudanych negocjacji z zarządem Poczty Polskiej (PP) w sprawie podwyżek. Związkowcy domagają się wzrostu wynagrodzeń o 500 zł brutto. Zdają sobie jednak sprawę, że spółka potężną część przychodów co roku przeznacza na rosnące pensje. Dlatego teraz idą do premiera – oczekują pomocy rządu dla PP.

To wsparcie państwowemu operatorowi z pewnością się przyda. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, Poczta złożyła właśnie w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej (UKE) prognozę, z której wynika, że w przyszłym roku wygeneruje kilkadziesiąt milionów złotych straty na świadczeniu usługi powszechnej.

Poczta pod kreską

PP pełni rolę tzw. operatora wyznaczonego. To oznacza, że musi dostarczać listy w każdy punkt kraju przez pięć dni w tygodniu. Problem w tym, że owe usługi powszechne są nierentowne. Tymczasem Poczta, zmieniając strategię z okresu rządów Platformy Obywatelskiej, kiedy prezesem był Jerzy Jóźkowiak, zwiększyła kurczącą się wówczas sieć placówek i na nowo zaczęła zatrudniać listonoszy. Efekt? Usługa powszechna może przynieść państwowemu operatorowi potężną stratę. Byłaby to pierwsza sytuacja tego typu od wielu lat; druga w historii PP.

– Taka sytuacja miała miejsce raz – w 2013 r., kiedy działalność powszechna przyniosła ok. 110 mln zł straty. Poczta musiała wtedy sama pokryć swoją stratę równą jej udziałowi w rynku. Było to ok. 100 mln zł – wskazuje Krzysztof Piskorski, prezes Instytutu Pocztowego. I podkreśla, że do dziś PP nie otrzymała należnej jej rekompensaty od innych podmiotów.

Reklama
Reklama

Czytaj także: Poczta znów chce monopolu

Zgodnie z prawem pocztowym na zasypanie strat na usługach powszechnych składają się wszystkie spółki z tej branży, które osiągną określony próg przychodów, stosownie do ich udziałów rynkowych. Jak tłumaczy Piskorski, postępowanie UKE w sprawie ustalenia wysokości przypadających na operatorów dopłat trwa do dziś (ze względu na skargi i odwołania składane przez nich m.in. w Naczelnym Sądzie Administracyjnym). Szef Instytutu Pocztowego przekonuje, że w konsekwencji przychody, jakie generuje usługa powszechna, przeznaczane są wyłącznie na koszty, jakie PP w związku z tym ponosi. – W ostatnich latach były to głównie podwyżki płac, które pomimo wydatkowania ogromnych kwot w skali całej firmy, bo mówimy o największym pracodawcy w Polsce, w przeliczeniu na pracownika są ciągle mało konkurencyjne – zaznacza Krzysztof Piskorski.

W tej sytuacji nie dziwi, że pocztowcy domagają się wzrostu płac. Ale 500 zł podwyżki to dla zarządu spółki żądanie nie do spełnienia. Oznaczałoby bowiem ponad 600 mln zł dodatkowych kosztów w skali roku.

W PP zapewniają, że firma nadal planuje cykliczne przeznaczanie w każdym roku określonych kwot na wzrost płac. Operator chce jednak podwyżki powiązać z jakością wykonywanej pracy i terminowością. Władze spółki nie doszły jednak do porozumienia ze związkowcami. Stąd NSZZ Solidarność Pracowników Poczty Polskiej zdecydowała o piątkowej pikiecie pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.

Czekając na wsparcie

– Podczas protestu musimy jak najmocniej wyrazić swoje niezadowolenie z wysokości wynagrodzeń oraz z braku należytej pomocy państwa dla naszej firmy – podkreśla Bogumił Nowicki, przewodniczący pocztowej Solidarności.

Właśnie wsparcie dla PP to jeden z kluczowych postulatów. Jak pisaliśmy w marcu, rząd miał plan, by zasilić operatora 200 mln zł (poprzez podniesienie kapitału spółki), które trafiłyby na rozwój sieci logistycznej, a nie stanowiłyby zakazanej pomocy publicznej. Ponadto Poczta miała otrzymać status agenta celnego i przejąć część obowiązków Krajowej Administracji Skarbowej. Projekt jednak ugrzązł.

Reklama
Reklama

Pomysł, by straty na usługach powszechnych były rekompensowane z budżetu państwa, również dotąd nie trafił na podatny grunt. Instytut Pocztowy wskazuje, że Polska jest wyjątkiem w skali europejskiej, jeśli chodzi właśnie o sposób finansowania usług powszechnych. „System rekompensat i dotacji funkcjonuje w wielu krajach UE i wielokrotnie na przestrzeni ostatnich lat komisja Europejska akceptowała wsparcie dla operatorów wyznaczonych m.in. we Francji, w Wlk. Brytanii czy Grecji. Czas najwyższy, aby państwo polskie zaczęło poważnie traktować jedną z najważniejszych swoich spółek i zaczęło w tym względzie korzystać z takich samych narzędzi, jakimi posługują się inne kraje w Europie i na świecie" – czytamy w najnowszym raporcie Instytutu.

W PP również mówią o pożądanym wsparciu państwa i podkreślają, że Poczta jest jedną ze strategicznych spółek. – Wykonujemy szereg usług na rzecz państwa i obywateli. W ub.r. wygraliśmy przetarg na obsługę przesyłek sądowych. Teraz przygotowujemy się do realizacji kluczowego dla przyszłości Polski programu e-administracji – wylicza Justyna Siwek, rzeczniczka PP.

Pocztowcy nie ukrywają, że realizacja tych zadań, przy jednoczesnym funkcjonowaniu na rynku w otoczeniu potężnych rywali, jak DHL, DPD, czy UPS i FedEx, to ogromne wyzwanie dla polskiej spółki.

– Będąc partnerem państwa przy realizacji niezwykle ważnych zadań, musimy jednocześnie konkurować z wielkimi zagranicznymi firmami świadczącymi usługi kurierskie – potwierdza Siwek.

Z badań Kantaru wynika, że z usług PP w ciągu roku korzysta trzech na czterech dorosłych Polaków (ok. 24 mln osób). Co drugi z nas robi to co najmniej raz na trzy miesiące. Aż 21 proc. Polaków deklaruje jednak, iż w ciągu 12 miesięcy ani razu nie korzystało z PP.

Od 2015 roku płace wzrosły o 20 proc.

Listonosz rozpoczynający pracę może liczyć na wynagrodzenie zasadnicze w wysokości 2400 zł brutto (stawka rekrutacyjna), a po trzymiesięcznym okresie próbnym – minimum 2500 zł. Tyle wynosi wynagrodzenie minimalne w PP. To poziom o 250 zł wyższy od minimalnego wynagrodzenia w kraju. Obecnie średnia pensja tzw. pracowników eksploatacyjnych w Poczcie Polskiej sięga 3700 zł brutto. Obowiązują też trzy rodzaje bonusów. Pierwszy, dodatek czasowo-jakościowy, co miesiąc otrzymują wszystkie osoby zatrudnione w spółce. Wypłacana jest też premia zadaniowa, która jest uzależniona od wyniku danej jednostki. Trzeci rodzaj premii jest uzależniony od wyników spółki i stanowi ok. 19 proc. ogólnej puli dodatków. Aby dodatek był wypłacony, wynik spółki musi zostać osiągnięty w 100 proc. PP podaje, że – w porównaniu z 2015 r. – wynagrodzenia całkowite w firmie wzrosły o ponad 20 proc. W przypadku listonoszy wzrost ten sięgnął 24 proc.

Transport
Dobre wieści od CPK na koniec roku. Jest decyzja środowiskowa dla megalotniska
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
Transport
W 2026 roku przybędzie 290 km szybkich dróg
Transport
Tu-214 dostanie rosyjską elektronikę. Podano kolejny termin startu produkcji
Transport
Falstart konkurencji na polskich torach
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Transport
Armagedon na lotniskach Moskwy. Ponad 300 lotów odwołanych i opóźnionych
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama