– Widzę porównania tej sytuacji z „Dziadami” z marca 1968 roku. To głupota. To nieporównywalne inscenizacje i konteksty polityczne. Mamy wolny, demokratyczny kraj. Różne rzeczy są w kulturze. Niektóre przekraczają granice akceptacji społecznej, ale kraj jest wolny. Możemy to krytykować. Czymś obraźliwym jest porównywanie tamtej sytuacji z obecną – mówił szef resortu kultury. – To był inny wymiar spraw i inne kwestie. Analogie ws. stosunku oficjeli i państwa obecnie do funkcjonowania w czasach PRL są infantylne i niepoważne – dodał prof. Gliński.

– Jesteśmy w wolnym kraju, możemy wypowiadać swoje opinie, także bardzo krytyczne. Jak ktoś się wygłupia, dąży do politycznych przesłań w kulturze, jest to jakaś jego ekspresja. Możemy to oceniać. Konsekwencje instytucjonalnie należą do kogoś, kto sprawuje nadzór nad instytucją. Można pytać, czy to właściwe, czy nie. Nie przesadzajmy w obie strony – uznał wicepremier.

Czytaj więcej

Dominika Bednarczyk jako Konrad. Nieobecna na spektaklu małopolska kurator Barbara Nowak oceniła spe
Kobiece „Dziady” z siłą pioruna