Bliską znajomość z litewskimi mistrzami zawdzięczamy Krystynie Meissner i stworzonemu przez nią, a potem przez wiele lat prowadzonemu festiwalowi Kontakt w Toruniu. To tam po raz pierwszy usłyszeliśmy o Nekrošiusie i Tuminasie, po czym szybko i najzupełniej zrozumiale zachłysnęliśmy się ich teatrem. Były lata 90. poprzedniego wieku, polski teatr w wyraźnym impasie, a z niewielkiego kraju kilkaset kilometrów na wschód przyjeżdżały do Torunia rzeczy olśniewające.

Pierwszy był oczywiście Nekrošius z jego czytaniem klasyki – Szekspira, Czechowa, wiele lat później Dantego, Mickiewicza, Gombrowicza. Wtedy nie zaskakiwał, a szokował Polaków interpretacjami „Trzech sióstr" albo „Makbeta" – na wskroś surowymi, unurzanymi w ziemi, w błocie, a jednak przecież do spodu poetyckimi. Wyciągał z klasycznych tekstów wszystko, co mógł, i sprowadzał do esencji. Dlatego jego „Trzy siostry" oglądało się z niedowierzaniem, by potem dojść do wniosku, że litewski mag w istocie do końca zgodny jest z Czechowem – tyle że z duchem dramatu, niekoniecznie z literami.

Tuminas – przynajmniej w naszych oczach – był trochę w cieniu wielkiego Eimuntasa. Tamten roztaczał wokół siebie specyficzną aurę, zwalisty, o twarzy jakby rzeźbionej w kamieniu, przenikliwym spojrzeniu. A ten – zwyczajny przechodzień, niezwracający na siebie szczególnej uwagi. A jednak ich przedstawienia wymieniano jednym tchem, pisano o obu twórcach jako duecie, który dał litewskiemu teatrowi całkiem nowe życie. Przy tym inscenizacje Rimasa Tuminasa, chociaż operowały inną skalą, dawały poczucie uczestnictwa w święcie. Święcie scenicznej poezji, bo właśnie ona w połączeniu z bolesnym konkretem, zmysłowym doświadczeniem stała się znakiem rozpoznawczym twórcy.

Kształcił się w Wilnie i w Moskwie, zaczynał jako reżyser w Litewskim Akademickim Teatrze Dramatycznym, który później otrzymał status Teatru Narodowego. W 1990 roku założył Teatr Mały w Wilnie i został jego dyrektorem artystycznym. Zrealizował tam wiele ważnych przedstawień, m.in. „Wiśniowy sad" Czechowa, „Maskaradę" według Lermontowa, „Madagaskar" Ivaškievičiusa. Od 2007 roku jest dyrektorem artystycznym moskiewskiego Teatru Wachtangowa, czyniąc zeń jedną z najważniejszych scen dzisiejszej Rosji. Pracował również w Polsce – w warszawskim Teatrze Studio oraz we Wrocławskim Teatrze Współczesnym, a także w Islandii, Grecji i Szwecji.

Pierwszym spektaklem, który po prezentacji w Toruniu odbił się w Polsce bardzo szerokim echem, była adaptacja powieści Grigorija Kanowicza „Uśmiechnij się do nas, Panie" – swoista epopeja bohaterów na wędrownym wozie w poszukiwaniu lepszego świata. Wielu zapamiętało też „Maskaradę" według Michaiła Lermontowa z finałowym hipnotyzującym obrazem śnieżnej kuli zagarniającej cały świat. Był też wspaniały „Wujaszek Wania", ale gdyby zapytać o najważniejsze dotychczasowe dzieło od lat pracującego przede wszystkim w Moskwie reżysera, wielu wskazałoby właśnie „Madagaskar" według dramatu Mariusa Ivaškievičiusa. Ponadczasowa opowieść, która na afiszu wileńskiego Teatru Małego, kiedyś założonego przez Tuminasa, a dziś wciąż wiernego jego ideom, utrzymuje się już ponad piętnaście lat, pozostając mitem założycielskim teatralnej Litwy.

Rzecz dzieje się w latach 1912–1945 na Litwie. Kraj właśnie ogłosił niepodległość, mnożą się pomysły na ustrój nowego państwa. W pełnej zamętu atmosferze Kazimieras Pokštas, postać wzorowana na polityku i geografie Kazysie Pakštasie, nie od rzeczy nazywanym litewskim Kolumbem, rzuca pomysł wysiedlenia Litwinów na Madagaskar i założenia tam autonomicznej kolonii. W spektaklu odnajdujemy też innych bohaterów, budowanych na bazie autentycznych biografii, m.in. Oskara Miłosza oraz poetki Salomei Neris.

„Madagaskar" został napisany przez Ivaškievičiusa specyficznym językiem, w którym miesza się współczesny litewski z tym używanym w czasach akcji przedstawienia. To połączenie daje zupełnie nowy język, a widzom jeszcze jedną satysfakcję z oglądania tego niezwykłego przedstawienia, które reżyser Rimas Tuminas uważał za powrót do własnego dzieciństwa. Nie można bowiem opowiadać o korzeniach swojego narodu, nie odwołując się do tego, co najbardziej osobiste. Właśnie w tym przedstawieniu najpełniej połączył nostalgię powrotu do własnego doświadczenia z metaforycznym ujęciem losu swego narodu.

Olsztyńska publiczność zobaczy „Madagaskar" na Festiwalu VIA CARPATIA i będzie mogła poczuć się wyjątkowo. Po pierwsze, dotknie najprawdziwszej legendy, a po drugie, sprawdzi jej żywotność. I – ponad wszelką wątpliwość – przeżyje w teatrze piękny wieczór.

Marius Ivaškievičius „Madagaskar", reż. Rimas Tuminas, Teatr Mały z Wilna, 16 października (sob.) godz. 18.00 Scena Duża w Teatrze im. Stefana Jaracza w Olsztynie. Po spektaklu, około godziny 21:00, spotkanie na temat litewskiego teatru, prowadzenie Jacek Wakar

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ