To pierwszy duży sondaż od marca 2017 roku, w którym większość Szkotów opowiedziało się za niepodległością Szkocji.
Ashcroft przeprowadza niezależne sondaże od 2010 roku. Są one uważane za wiarygodne i często są szeroko omawiane na Wyspach.
W ostatnim sondażu przeprowadzonym przez Ashcrofta 46 proc. z 1019 ankietowanych zapowiedziało, że zagłosowałoby za niepodległością Szkocji, a 43 proc. deklarowało, że w referendum niepodległościowym głosowaliby przeciw niepodległości. Po wykluczeniu tych, którzy nie wiedzą jak głosowaliby w referendum i tych, którzy deklarują, że nie wzięliby w nim udziału odsetek zwolenników niepodległości wyniósłby 52 proc. a przeciwników - 48 proc.
"W przededniu wizyty Borisa Johnsona w Edynburgu w ubiegłym tygodniu przeprowadziłem sondaż wśród Szkotów, by zmierzyć poparcie dla drugiego referendum niepodległościowego" - oświadczył Ashcroft, który jest przeciwnikiem politycznym Johnsona.
"Odkryłem, że istnieje niewielka większość opowiadająca się za niepodległością - po raz pierwszy od ponad dwóch lat" - dodał.
W referendum z 2014 roku mieszkańcy Szkocji większością 55 proc. przeciw 45 proc. odrzucili postulat niepodległości Szkocji. Miało to być "jedyne referendum ws. niepodległości kraju" w tym pokoleniu.
O drugim referendum ws. niepodległości Szkocka Partia Narodowa zaczęła mówić w 2016 roku, po referendum ws. brexitu. Brytyjczycy zagłosowali w nim za brexitem, ale w Szkocji zdecydowana większość mieszkańców była przeciw wyjściu z UE (62 proc. wobec 38 proc. za brexitem).
Premier Szkocji Nicola Sturgeon przekonuje, że drugie referendum ws. niepodległości jest w tej sytuacji uzasadnione, ponieważ Szkocja jest wyciągana z UE wbrew jej woli.