Szwecja przez długi czas była w nielicznym gronie krajów, w których noszenie masek ochronnych nie było zalecane. Ale w styczniu Agencja Zdrowia Publicznego zmieniła swoje wytyczne i zaapelowała o noszenie masek, przynajmniej w godzinach szczytu w komunikacji publicznej.

W poniedziałek Johan Carlson, dyrektor agencji, został zauważony na centralnym dworcu kolejowym w Sztokholmie bez maski. O sprawie poinformował publiczny nadawca SVT. Carlson argumentował, że wytyczne nie obejmują peronów kolejowych, na których wystarczy zachowywać dystans, ale sam przyznał się, że w innym momencie zapomniał o zaleceniach swojego urzędu.

- To było chyba w zeszły czwartek, w czasie mojej podróży autobusem w Uppsali (gdzie mieszka - red.). Nie pamiętałem, że była godzina szczytu. Autobus był pusty, więc nie było niczego, co by mi przypomniało o obowiązku. To żenujące - kajał się.

Zgodnie z wytycznymi Agencji Zdrowia Publicznego osoby urodzone przed 2004 rokiem powinny co do zasady nosić maski ochronne w środkach transportu publicznego w godzinach 7.00-9.00 i 16.00-18.00 w dni powszednie

Carlson tłumaczył, że o obowiązku przypomniał sobie, gdy miał już wysiadać z autobusu. Zapytany przez reportera SVT, czy uważa, że powinien zachowywać się, jakby był wzorem do naśladowania, dyrektor potwierdził. - Tak, zdecydowanie tak myślę. Naprawdę staram się przestrzegać zasad. Czasami każdy się zapomina, to jest ludzkie, ale myślę, że muszę systematycznie pracować nad tymi kwestiami - powiedział.

Wcześniej Soren Brostrom, duński odpowiednik Carlsona, przyznał się, że w listopadzie zdjął maskę w pociągu, aby napić się kawy, a potem zapomniał o ponownym jej założeniu.