Trzydniowy lockdown w Auckland ma potrwać do środy. W mieście, w którym mieszka blisko 1,5 mln osób władze wprowadzają trzeci, najwyższy poziom obostrzeń. Mieszkańcy mają nakaz pozostawania w domach. Wyjść można jedynie w celu dokonania niezbędnych zakupów, część osób (tzw. niezbędni pracownicy) może też chodzić do pracy.

Zgromadzenia są zakazane, z wyjątkiem ślubów i pogrzebów - tu obowiązuje limit 10 osób. Dzieci "niezbędnych pracowników" mogą chodzić do szkół, pozostałe powinny zostać w domach.

W pozostałych częściach Nowej Zelandii władze podniosły obostrzenia do poziomu 2, wprowadzając limit zgromadzeń do 100 osób.

Premier Jacinda Ardern powiedziała, że nie ma potrzeby robić zapasów, ponieważ supermarkety, apteki i stacje paliw będą otwarte. Przed sklepami w Auckland utworzyły się długie kolejki, a na fotografiach publikowanych przez mieszkańców w mediach społecznościowych widać puste półki w sklepach spożywczych.

Lockdown w Auckland wprowadzony został przez władze po tym, jak u trzech osób - pary i jej dziecka - testy wykazały koronawirusa SARS-CoV-2. To pierwsze lokalne przypadki w Nowej Zelandii od 24 stycznia.

Służby sanitarne mają ustalić źródło zakażenia oraz wariant koronawirusa.

- Trzy dni powinny dać nam wystarczająco dużo czasu, by zebrać dodatkowe informacje, przeprowadzić testy na masową skalę oraz ustalić, czy doszło do szerszej transmisji - powiedziała premier Nowej Zelandii. - Wierzymy, że tego wymaga ostrożne podejście i że takie działania są słuszne - dodała.

W Nowej Zelandii akcja szczepień przeciw COVID-19 ma z wykorzystaniem szczepionki mRNA firm Pfizer i BioNTech ruszyć 20 lutego.