Liczba pacjentów z koronawirusem SARS-CoV-2 przebywających w polskich szpitalach spada nieprzerwanie od trzech tygodni i jest najniższa od 28 lipca ubiegłego roku, czyli od 324 dni - wynika z danych resortu zdrowia. Najnowsze dane Ministerstwa Zdrowia mówią, że w Polsce hospitalizowanych jest 1 671 osób, u których za pomocą testu stwierdzono koronawirusa SARS-CoV-2. Od środy liczba pacjentów spadła o 112. W ujęciu siedmiodniowym spadek wynosi 882.

Dowiedz się więcej: Najmniej zajętych respiratorów od 255 dni

Zdaniem prof. Krzysztofa Simona jesienią możemy się jednak spodziewać kolejnej fali pandemii. - Mamy dwa, trzy miesiące względnego spokoju, żeby zabezpieczyć się przed katastrofą, jaka była wiosną. Mówię o względnym spokoju, bo ostatnie poluzowania doprowadzą do pewnego wzrostu zakażeń - powiedział wrocławski zakaźnik w rozmowie z „Faktem”.

- Odporność populacyjna zależy od typu i agresywności wirusa. COVID-19 jest wyjątkowo zakaźnym wirusem - zauważył członek Rady Medycznej przy premierze Morawieckim. - Na odporność populacyjną składają się trzy elementy: osoby zaszczepione, osoby, które w ogóle nie zachorują na koronawirusa, bo są odporne oraz osoby, które się zakaziły, przechorowały i nabyły odporność. Nie dotyczy to wszystkich, które zachorowały, bo niektórzy mają słabą lub krótkotrwałą odporność - tłumaczył.

Prof. Simon zwrócił uwagę, że do opanowania pandemii najważniejsze będzie zaszczepienie trzech grup społecznych. - To osoby po 65 roku życia, służba zdrowia oraz nauczyciele. Jeśli te grupy się zaszczepi, to epidemia będzie, ale nie w takim strasznym wydaniu jak do tej pory. Wtedy prawdopodobnie problem będzie rozwiązany - ocenił.

Natomiast według dolnośląskiego konsultanta ds. chorób zakaźnych „szkoda tracić czas” na zadeklarowanych przeciwników szczepień. - Jest cała masa starszych ludzi nie mających dostępu do internetu, niezaradnych, niezadbanych przez rodziny i tej grupie trzeba pomóc - zaapelował prof. Krzysztof Simon.