Wsparcie ich edukacji to jeden z priorytetów MEN. „Rz” opisywała przypadki, gdy wyjeżdżający rodzice nie radzą sobie z formalnościami związanymi z zapisywaniem dzieci do szkół. A dzieci z powracających do Polski rodzin mają problemy z nadrobieniem materiału.
– Zależy nam na dotarciu do nowej fali emigrantów zarobkowych i upowszechnieniu nauczania języka polskiego – mówił wiceminister Krzysztof Stanowski.
W niedzielę wieczorem w Londynie spotkał się z przedstawicielami Macierzy Polskiej, Związku Nauczycielstwa Polskiego w Wielkiej Brytanii i Zjednoczenia Polskiego. Chciał się dowiedzieć, czego te organizacje oczekują od resortu.
Stanowski zwrócił też uwagę na potrzebę unowocześnienia metod nauczania. – Z babciami mieszkającymi w Polsce dzieci, które wyjechały z rodzicami, rozmawiają przez skype’a, a w szkołach sobotnich trafiają na elementarz Falskiego. Musimy wykorzystać e-learning, by dzieci, które uczą się w szkole sobotniej, mogły przez Internet nawiązać współpracę z polską klasą i realizować wspólne projekty – podpowiadał wiceminister.
W odpowiedzi usłyszał, że to przerasta możliwości szkół sobotnich, które wypożyczają sale od angielskich placówek, ale bez dostępu do sprzętu multimedialnego i pomocy dydaktycznych.
– Nauczyciel przynosi program lekcji oraz całą „bibliotekę” w teczce i z tym wychodzi – mówiła Aleksandra Podchorodecki, szefowa Polskiej Macierzy Szkolnej. Dodała, że wiele dzieci pozostaje bez szans na odpowiednią edukację, bo ma problem z trafieniem do dobrych angielskich szkół. Zdaniem Ireny Grocholewskiej z ZNP dzieje się tak dlatego, że dzieci często zbyt słabo znają angielski. Organizacje domagały się jak najszybszego wydania w Polsce informatora o szkolnictwie i rekrutacji w Anglii. „Rz” pisała, że MEN taki informator przygotowuje.
—Katarzyna Kopacz, Londyn, rc