Trybunał działa na Białorusi od 2005 roku, ale dotychczas nie zajmował się polskimi ofiarami. – Wiadomo, że po 17 września 1939 r. i przed niemieckim atakiem na ZSRR, 22 czerwca 1941 r., na terytorium Białorusi zabitych zostało 3870 polskich oficerów – powiedział „Rz” dr Igor Kuzniecow, historyk, członek międzynarodowej organizacji Memoriał. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. – Na terytorium włączonym do Białoruskiej SRR represjom podlegały tysiące Polaków – cywilów. Według nas strona polska interesuje się tym zbyt mało – dodaje Kuzniecow. Zapowiada, że w kwietniu zaczną się przesłuchania w sprawie tamtych zbrodni.
Według Kazimierza Krajewskiego z warszawskiego oddziału IPN takie badania prowadzić jest niełatwo. – Powinniśmy korzystać z zasobów archiwalnych np. w Mińsku, a to jest niemożliwe. Listę polskich oficerów zamordowanych na terenie dzisiejszej Ukrainy mamy już od wielu lat, o podobną listę białoruską możemy tylko prosić. Źródła polskie zostały już starannie zbadane, ale to na pewno nie wystarczy – mówi.
Władze w Mińsku rzeczywiście bez entuzjazmu patrzą na działalność trybunału – wyniki jego prac na pewno nie przełożą się na działania oficjalnych instytucji. Kazimierz Krajewski dodaje natomiast, że należałoby się też przyjrzeć represjom wobec Polaków mieszkających przed 1939 r. na terenie ówczesnej Białoruskiej SRR. – W latach 30. doszło tam niemal do Holokaustu, bo kryterium masowych represji wobec naszych rodaków było pochodzenie narodowościowe – podkreśla.
W 1925 r. stworzono na Białorusi polski rejon autonomiczny Radziecka Dzierżyńszczyzna. W 1935 r. został zlikwidowany, a jego mieszkańców masowo zsyłano do innych republik.
Białoruski trybunał być może przedstawi informacje na temat przedwojennych represji wobec Polaków w ogólnym opracowaniu. Ta społeczna instytucja składa się z 12 osób reprezentujących Memoriał, organizację Diariusz oraz Białoruskie Stowarzyszenie Ofiar Represji Politycznych. Są wśród nich represjonowani, jak np. Siergiej Chandżynkow, skazany w 1963 r. za antysowiecką propagandę na dziesięć lat więzienia. Trybunał miał wydać symboliczny wyrok w 2006 r., jednak postanowiono, że powinien kontynuować prace. – Ostatnio prowadziliśmy przesłuchania wsprawie represji w latach 1960 – 1980, czyli w erze Breżniewa – mówi Kuzniecow.