Barack Obama miał w Karolinie Południowej kilkunastopunktową przewagę nad Hillary Clinton w sondażach, ale rozmiary jego wygranej zaskoczyły wszystkich. Senatora z Illinois poparło 55 procent wyborców. Byłą pierwszą damę 27 procent, czyli dwukrotnie mniej.– To duża niespodzianka i bardzo ważny moment tych prawyborów.
Jeszcze niedawno wydawało się, że Clinton może wygrać w Karolinie Południowej – mówi „Rz“ politolog David Frum, doradca w kampanii republikanina Rudy’ego Giulianiego.
Przemawiając w sobotni wieczór do uradowanego tłumu zwolenników, Obama mówił o potrzebie narodowego zjednoczenia w obliczu kryzysu, w jakim znalazł się kraj. – Tak, możemy się zmienić! – powtarzał. – Nie chodzi nam o zmianę partii rządzącej w Waszyngtonie. Chodzi o fundamentalną zmianę status quo w Waszyngtonie.
Obama opiera swą kampanię na haśle jedności, licząc, że uda mu się przełamać opory przed głosowaniem na czarnego kandydata, jakie mogą mieć biali czy latynoscy wyborcy. Stara się unikać tematu rasy, chętnie odwołuje się do takich jednoczących naród postaci jak John F. Kennedy. W sobotę kandydaturę Obamy poparła Caroline Kennedy, córka jednego z najbardziej podziwianych przywódców w historii USA. „Przez lata ludzie powtarzali mi, że chcieliby znowu patrzeć na Amerykę z taką inspiracją i nadzieją jak za czasów prezydentury mojego ojca. Dziś to uczucie jest jeszcze głębsze. Dlatego popieram Baracka Obamę“ – napisała na łamach „New York Timesa“.
W ostatnim czasie w demokratycznej kampanii przeważały mniej wzniosłe tony. Hillary Clinton prowadziła kampanię w innych stanach, pozostawiając Karolinę Południową zaufanemu zastępcy – swemu mężowi, który w ostrych słowach atakował Obamę jako „dyletanta“ i jego przesłanie jako „bajkę“.