Reklama

Boliwii grozi konflikt zbrojny

Mimo ostrzeżeń władz centralnych mieszkańcy Santa Cruz poszli do urn, by ogłosić autonomię najbogatszego departamentu Boliwii

Aktualizacja: 05.05.2008 05:35 Publikacja: 05.05.2008 03:51

Mieszkanki Santa Cruz cieszą się z wyniku referendum

Mieszkanki Santa Cruz cieszą się z wyniku referendum

Foto: AFP

Niedzielne głosowanie było nielegalne. Potępił je prezydent Evo Morales i jego zagraniczni sojusznicy. Mimo to dwie trzecie uczestników referendum było gotowych forsować autonomię, nawet gdyby miało to wywołać wojnę domową.

O tym, że nie są to czcze pogróżki, można się było przekonać w zeszłym roku, gdy przeciw władzom centralnym zbuntowali się gubernatorzy sześciu z dziewięciu departamentów. Kraj ogarnęła fala strajków, na ulicach miast stanęły barykady, podczas demonstracji doszło do starć zwolenników prezydenta (plantatorów koki, robotników i biedoty wiejskiej) z jego przeciwnikami. Lała się krew. Po stronie prezydenta gotowe są w każdej chwili stanąć słynne Czerwone Poncza, indiańscy ekstremiści z plemienia Ajmarów. Bastion opozycji Santa Cruz może z kolei liczyć na gwardię gotową chwycić za broń, by walczyć z Indianami.

Departament Santa Cruz, w którym żyją ponad 2 miliony z ok. 10 milionów mieszkańców Boliwii, dzięki złożom gazu, żyznym ziemiom i lasom dostarcza prawie połowę PKB tego najbiedniejszego kraju Ameryki Południowej. Lokalni politycy będący z reguły zarazem posiadaczami ziemskimi od dawna domagają się autonomii. W latach 80. i 90. XX wieku Kongres rozpatrywał kilkanaście projektów decentralizacji władzy.

Gdy jednak w 2005 r. prezydentem został lewicowy populista Morales, stało się jasne: rząd nie sceduje dobrowolnie swych kompetencji na departamenty. Drastycznie pogłębił on podziały w Boliwii. Nie tylko dlatego, że idąc w ślady przywódcy Wenezueli Hugo Chaveza, Morales wprowadza w kraju socjalizm. Pierwszy Indianin piastujący urząd prezydenta Boliwii mobilizuje rdzennych mieszkańców stanowiących większość ludności andyjskiego kraju przeciw białym i Metysom, a biedotę przeciw klasom średnim. Walka z dyskryminacją Indian przeradza się w dyskryminację białych.

Czarę goryczy przelała narzucona przez prezydenta konstytucja. Ma ona doprowadzić do odtworzenia społeczeństwa opartego na sprawiedliwości plemiennej. Daje Indianom prawo do samostanowienia na ziemiach przodków, co wywołało niepokój w takich regionach, jak Santa Cruz, w których przeważają biali i Metysi. Ziemie Indian to co najmniej 70 proc. obszaru Boliwii. Jeśli konstytucja, która ma zostać jeszcze poddana pod referendum, wejdzie w życie, niektóre departamenty przestaną istnieć. Zostaną podporządkowane samorządom Indian.

Reklama
Reklama

Powyborcze sondaże wskazują na 85-procentowe poparcie dla niezależności tego wschodniego departamentu od lewicowych rządów indiańskiego prezydenta Boliwii Evo Moralesa.

pap

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama