Reklama

Kreml chce sam rządzić na Kaukazie

Kanclerz Merkel nalegała na wycofanie rosyjskich wojsk z Gruzji, prezydent Miedwiediew odpowiadał, że to Moskwa jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo w tej części świata

Publikacja: 16.08.2008 02:47

Kreml chce sam rządzić na Kaukazie

Foto: Reuters

– Rosja jest jedynym gwarantem bezpieczeństwa na Kaukazie i w regionie – oświadczył w piątek rosyjski prezydent, odpowiadając na pytanie dziennikarzy, czy Moskwa zgodziłaby się na rozmieszczenie w rejonie konfliktu międzynarodowych sił pokojowych.

Dmitrij Miedwiediew mówił, że Rosja nie jest przeciwna siłom pokojowym, ale to na niej spoczywa obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa w tej części świata i nie zamierza się od niego uchylać. O pozytywnej roli rosyjskich sił pokojowych świadczyć mają doświadczenia ostatnich kilkunastu lat. Prezydent Rosji podkreślał, że Moskwa nie ma sobie nic do zarzucenia. Zapowiedział, że jego kraj będzie postępował dokładnie tak, jak do tej pory. Całą winę za wywołanie konfliktu zrzucił na Gruzję, oświadczając kolejny raz, że to ona rozpoczęła działania wojenne.

– Wina leży zapewne po obu stronach – odparła kanclerz Angela Merkel. Stwierdziła wyraźnie, że Rosja zareagowała przesadnie na wydarzenia w Gruzji. – Było to najostrzejsze ze sformułowań, których użyła Merkel – oceniły niemieckie media.

Kanclerz opowiedziała się za realizacją planu wynegocjowanego przez prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego i za rozmowami na temat trwałego uregulowania konfliktu. Unikała tonów otwarcie konfrontacyjnych, zgodnie z linią polityki Berlina wobec Rosji, z którą Niemcy łączą oficjalnie więzi strategicznego partnerstwa. O partnerstwie nie było jednak w Soczi mowy.

Merkel nalegała na uznanie przez Rosję suwerenności i nienaruszalności terytorialnej Gruzji. Miedwiediew miał co do tego wątpliwości. Powoływał się na przykład Kosowa.

Reklama
Reklama

– Po tym, co się stało, Abchazi i Osetyjczycy nie będą chcieli żyć w jednym państwie z Gruzinami – powiedział.

Spotkanie Angeli Merkel z Dmitrijem Miedwiediewem było od dawna planowane, jednak z powodu wydarzeń w Gruzji całkowitej zmianie uległa tematyka rozmów.

–Nie jest to misja mediacyjna – zapewniał rzecznik niemieckiego rządu. Aby uniknąć takiego wrażenia, kanclerz nie pojechała bezpośrednio z Soczi do Tbilisi. Uda się tam w niedzielę. Strategia Berlina sprowadza się – jak powiedział szef dyplomacji Frank-Walter Steinmeier – do zachowania „otwartych kanałów rozmów z Moskwą i Tbilisi”.

Umiarkowanego stanowiska rządu nie popierają media. „Dawno nadszedł czas, by pożegnać się ze złudzeniami na temat strategicznego partnerstwa opartego na wspólnocie przekonań” – pisał „Berliner Zeitung”.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” zwracał zaś uwagę, że Niemcy mają skłonność do postrzegania Rosji taką, jaką chcieliby ją widzieć, a nie taką, jaka jest. Wśród przyczyn tego stanu rzeczy wymienił kompleks winy z czasów II wojny światowej i przekonanie niemieckich elit politycznych, że bez Rosji nie da się rozwiązać wielu problemów międzynarodowych, np. sprawy Iranu. „Frankfurter Rundschau” nie ma złudzeń, że jeżeli kanclerz pragnie występować w roli obrońcy praw człowieka, musi się zdecydować na „otwartą konfrontację”.

– Niemcy chcą uniknąć konfrontacji z Rosją w przekonaniu, że utrudni to rozładowanie sytuacji. Mimo poprawnych relacji z Rosją Berlin nie dysponuje żadnymi środkami nacisku na Moskwę: niezadowolenie może okazać jedynie w rozmowach za zamkniętymi drzwiami – mówi Jan Techau, ekspert Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej.

Reklama
Reklama
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama