Reklama
Rozwiń
Reklama

Bunt w partii Berlusconiego

Koalicja rządząca znalazła się w głębokim kryzysie. Niewykluczone jest rozpisanie nowych wyborów

Publikacja: 17.04.2010 01:19

Bunt w partii Berlusconiego

Foto: ROL

Zbuntował się obecny przewodniczący Izby Deputowanych Gianfranco Fini, były szef Sojuszu Narodowego, który w 2008 r. zawarł sojusz z Forza Italia Berlusconiego. Nowo powstała partia – Lud Wolności – kilka miesięcy później wygrała wybory i rządzi w koalicji z Ligą Północną, mając bezpieczną większość w obu izbach parlamentu.

Teraz Fini grozi, że wyprowadzi swoich ludzi z klubu parlamentarnego i stworzy własny – Lud Wolności Italia. Jeśli chodzi o Izbę Deputowanych, może to być nawet 50 posłów. Przewodniczący Senatu Renato Schifani, bliski współpracownik Berlusconiego, stwierdził, że wówczas trzeba będzie natychmiast rozpisać wybory, bo rząd nie będzie w stanie zrealizować obietnic wyborczych, a tak poważną zmianę układu sił w parlamencie należy skonsultować z narodem.

[srodtytul]Kraj wstrzymał oddech[/srodtytul]

Berlusconi wiadomość o rozłamie miał przyjąć słowami: “Fini zabierze ze sobą siedmiu – ośmiu posłów i wreszcie będzie po kłopocie. Zmuszę go do rezygnacji z funkcji przewodniczącego Izby Deputowanych (czwarty urząd w państwie – red.) i będzie nikim”. Ale sprawa z pewnością nie jest tak prosta i nikt nie jest w stanie przewidzieć, co czeka Włochy w przyszłym tygodniu.

Bezpośrednią przyczyną konfliktu jest to, że zdaniem Finiego Berlusconi zmarginalizował jego Sojusz Narodowy. Zgodnie z umową miał on otrzymać 30 proc. stanowisk, które po wyborach sprzed dwóch lat powinny przypaść ich nowej partii – Ludowi Wolności.

Reklama
Reklama

Fini ma pretensję, że Berlusconi przeciągnął na swoją stronę wielu narodowców, przekupując ich stanowiskami na zasadzie: “Dam ci ten stołek, ale musisz być lojalny”. Przede wszystkim jednak uważa, że w koalicji zbyt duże wpływy ma Liga Północna dyktująca rządowi swój populistyczny program.

[srodtytul]Machina czy partia?[/srodtytul]

Sytuację komplikuje fakt, że w marcowych wyborach centroprawicowa koalicja zdecydowanie wygrała z lewicą, ale głównie dzięki sukcesowi Ligi, która teraz wystawia za to Berlusconiemu słony rachunek. Premier stanął więc przed niewygodnym wyborem między niepewnym sojusznikiem wewnątrz własnej partii a pewnym w łonie koalicji.

Genezy nieuchronnego rozwodu Finiego i Berlusconiego należy jednak szukać o wiele głębiej: w grzechu pierworodnym. Zjednoczyły się bowiem dwa ugrupowania o diametralnie różnych koncepcjach polityki wewnątrzpartyjnej. Dla Berlusconiego partia to jedynie wielka machina wyborcza, którą zarządza jak właściciel i prezes przedsiębiorstwa w jednej osobie. Fini, choć w swoim Sojuszu Narodowym był dyktatorem, domaga się kolegialności i tradycyjnej kultury politycznej. Być może dlatego Berlusconi zaoferował mu prestiżową funkcję przewodniczącego Izby Deputowanych. Sądził, że w ten sposób uda mu się wymanewrować Finiego na boczny tor. Te kalkulacje wzięły w łeb, bo Fini, rzekomo zgodnie z wymogami swej funkcji, zaczął budować niezależną pozycję polityczną, otwartą na opozycję i nierzadko krytyczną wobec rządu, a szczególnie wobec rozpychającej się łokciami Ligi.

– Wszystko wskazywało na to, że Fini buduje swoją niezależną pozycję, by w sposób naturalny przejąć kiedyś schedę po Berlusconim. Dlatego jestem bardzo zaskoczony tym, co się stało. Fini jest zimno kalkulującym politykiem. Podejrzewam, że ma w ręku mocne karty, bo inaczej byłoby to polityczne samobójstwo. Ale nie można niczego wykluczyć, ani blefu, ani wyborów – powiedział “Rz” komentator polityczny “Corriere della Sera” Ernesto Galii Della Loggia.

Z ostatnich sondaży wynika, że Berlusconi cieszy się ponad 50-proc. poparciem, a gdyby teraz odbyły się wybory, jego koalicja wygrałaby w cuglach.

Reklama
Reklama
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama