Zbuntował się obecny przewodniczący Izby Deputowanych Gianfranco Fini, były szef Sojuszu Narodowego, który w 2008 r. zawarł sojusz z Forza Italia Berlusconiego. Nowo powstała partia – Lud Wolności – kilka miesięcy później wygrała wybory i rządzi w koalicji z Ligą Północną, mając bezpieczną większość w obu izbach parlamentu.
Teraz Fini grozi, że wyprowadzi swoich ludzi z klubu parlamentarnego i stworzy własny – Lud Wolności Italia. Jeśli chodzi o Izbę Deputowanych, może to być nawet 50 posłów. Przewodniczący Senatu Renato Schifani, bliski współpracownik Berlusconiego, stwierdził, że wówczas trzeba będzie natychmiast rozpisać wybory, bo rząd nie będzie w stanie zrealizować obietnic wyborczych, a tak poważną zmianę układu sił w parlamencie należy skonsultować z narodem.
[srodtytul]Kraj wstrzymał oddech[/srodtytul]
Berlusconi wiadomość o rozłamie miał przyjąć słowami: “Fini zabierze ze sobą siedmiu – ośmiu posłów i wreszcie będzie po kłopocie. Zmuszę go do rezygnacji z funkcji przewodniczącego Izby Deputowanych (czwarty urząd w państwie – red.) i będzie nikim”. Ale sprawa z pewnością nie jest tak prosta i nikt nie jest w stanie przewidzieć, co czeka Włochy w przyszłym tygodniu.
Bezpośrednią przyczyną konfliktu jest to, że zdaniem Finiego Berlusconi zmarginalizował jego Sojusz Narodowy. Zgodnie z umową miał on otrzymać 30 proc. stanowisk, które po wyborach sprzed dwóch lat powinny przypaść ich nowej partii – Ludowi Wolności.