O trzystronicowej tajnej notatce adresowanej do najwyższych urzędników Białego Domu poinformował “New York Times”. Jeden z informatorów, na których powołuje się dziennik, powiedział, że sporządzona w styczniu analiza stanowiła “sygnał alarmowy”. Pod jej wpływem Pentagon, Biały Dom i różne agencje wywiadowcze miały zaś zacząć opracowywanie nowych opcji, które będzie mógł wykorzystać prezydent Barack Obama. Wśród nich znalazły się m.in. tajne operacje wojskowe na wypadek, gdyby ani rozmowy dyplomatyczne, ani zaostrzenie sankcji nie przyniosły rezultatów.
– Fakt, że nie ogłaszamy publicznie całemu światu naszej strategii, nie oznacza, że nie mamy strategii, która przewiduje cały wachlarz możliwości – tłumaczył doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa gen. James Jones. Z kolei szef Kolegium Szefów Sztabów, admirał Mike Mullen oznajmił wczoraj, że choć Pentagon posiada plany ewentualnego uderzenia na Iran, to konsekwencje ataku są na tyle poważne, że powinna to być opcja ostateczna. Wcześniej należy spróbować dyplomacji lub sankcji.
Według “New York Timesa” Gates ostrzegł w notatce m.in. przed bardzo prawdopodobnym scenariuszem, w którym Iran wstrzymałby prace tuż przed zbudowaniem zdolnej do użytku bomby. Iran pozostałby wówczas sygnatariuszem traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT) i stałby się “wirtualnym” państwem atomowym. Tajne pismo zawierało też wezwanie do opracowania sposobów działania, gdyby broń jądrowa dostała się w ręce terrorystów wspieranych przez Iran.
O tym, jak zabezpieczyć arsenały nuklearne przed terrorystami, dyskutowało w zeszłym tygodniu na szczycie w Waszyngtonie ponad 40 przywódców świata. Na spotkanie nie zostali zaproszeni przedstawiciele Korei Północnej ani Iranu. Władze w Teheranie zwołały więc swój własny szczyt poświęcony atomowemu rozbrojeniu.
Przywódca duchowo-polityczny ajatollah Ali Chamenei potępił “kłamstwa” Waszyngtonu i podkreślił, że “tylko władze USA dopuściły się atomowej zbrodni”. Podkreślał, że rozwój irańskiego programu jądrowego ma służyć jedynie celom pokojowym i że islam nie pozwala na użycie bomby atomowej. Prezydent Mahmud Ahmadineżad przekonywał z kolei, że świat powinien powołać niezależną instytucję kontrolującą rozbrojenie mocarstw atomowych. Ahmadineżad podkreślił, że jego kraj dysponuje wystarczającą siłą militarną, żeby odeprzeć uderzenie z Zachodu i podkreślił, iż z tego powodu nikt Iranu nie zaatakuje.