W stolicy kraju Sanie napastnicy ostrzelali z moździerza samochód należący do brytyjskiej ambasady. Pocisk nie trafił w auto, ale uderzył w nie jego odłamek. Jeden z pracowników placówki oraz kilku przechodniów odnieśli lekkie obrażenia. Zastępczyni szefa ambasady, która była prawdopodobnie głównym celem ataku, nic się nie stało.

Z kolei na terenie zakładów austriackiej firmy energetycznej OMV pod Saną zatrudniony przez to przedsiębiorstwo jemeński ochroniarz zastrzelił dyrektora – Francuza – i ciężko ranił jednego z pracowników – obywatela Wielkiej Brytanii.

Pierwszy atak był zapewne dziełem islamskich ekstremistów, przyczyna drugiego jest na razie niejasna. Kierownictwo OMV jest przekonane, że ochroniarz nie działał z pobudek politycznych. Jednak według służb bezpieczeństwa przed oddaniem strzałów do dyrektora strażnik wykrzyknął: „Allah Akbar!”, czyli „Bóg jest wielki”. Tak postępują zwykle islamscy ekstremiści.

Siedzibę firmy otoczył kordon policji. Ochroniarza ujęto i rozbrojono. Al Kaida w Jemenie ostrzegała niedawno, że planuje serię ataków przeciwko Europejczykom. Po tym oświadczeniu jemeńskie władze wzmocniły ochronę placówek dyplomatycznych.

Terroryści próbowali już w kwietniu zaatakować brytyjskich dyplomatów. Zamachowiec-samobójca rzucił się wtedy na samochód przewożący ambasadora, detonując ładunek wybuchowy, ale ranni zostali tylko trzej przechodnie. Głowę terrorysty znaleziono później na dachu pobliskiego domu. Podejrzani o zorganizowanie ataku, w tym jeden obywatel Niemiec, odpowiadają obecnie przed sądem za terroryzm.