Reklama

Bawaria chce pojednania z Czechami

Premier landu pierwszy raz wybiera się z oficjalną wizytą do Pragi. Nie stawia warunków w kwestii wypędzonych

Publikacja: 14.12.2010 00:26

Niemcy sudeccy na zjeździe ziomkostwa w Norymberdze (fot. TIMM SCHAMBERGER)

Niemcy sudeccy na zjeździe ziomkostwa w Norymberdze (fot. TIMM SCHAMBERGER)

Foto: AFP

[i]Piotr Jendroszczyk z Berlina[/i]

Horst Seehofer przybędzie do Pragi w najbliższą niedzielę. Nigdy wcześniej szef rządu w Monachium nie składał oficjalnej wizyty w stolicy Czech czy – wcześniej – Czechosłowacji. Przywódcy sąsiadującej z Czechami Bawarii stawiali zawsze niemożliwy do spełnienia warunek. Żądali odwołania dekretów Edvarda Benesza, na których podstawie wysiedlono i wywłaszczono po drugiej wojnie światowej 3 miliony Niemców sudeckich i kilkadziesiąt tysięcy Węgrów.

Seehofer tego warunku nie stawia. Jedzie do Pragi, by „porozmawiać” o dekretach, ale nie ma to być jedyny cel spotkania z premierem Petrem Nečasem. Ten zastrzegł wcześniej, że wizyta gościa z Monachium nie miałaby sensu, jeśli jej celem byłyby „wyłącznie” rozważania na temat wypędzonych Niemców sudeckich.

– Zgoda Seehofera na taki warunek świadczy o poważnym ustępstwie z jego strony – ocenia Hans Hennig Hahn, historyk zajmujący się od lat relacjami czesko-niemieckimi.

[srodtytul]Zmiana w delegacji[/srodtytul]

Reklama
Reklama

Przywódca Bawarii ustąpił nawet w sprawie składu swojej delegacji. Zgodnie z wcześniejszymi planami miała mu towarzyszyć grupa działaczy Ziomkostwa Niemców Sudeckich. Opór Pragi sprawił, że Horst

Seehofer uda się do stolicy Czech jedynie w towarzystwie eurodeputowanego Bernda Posselta, uznanego powszechnie rzecznika wszystkich organizacji Niemców sudeckich.

Czy to oznacza, że w stosunkach między Pragą i Monachium zanosi się na historyczny przełom?

– Najwyżej na uznanie politycznych realiów – twierdzi Hans Hennig Hahn, przypominając, że nastąpiło to już w 1997 roku w oficjalnych relacjach między Czechami a RFN. Podpisano wtedy czesko-niemiecką deklarację, w której obydwie strony stwierdziły, że nie chcą obciążać dwustronnych stosunków skomplikowaną przeszłością.

[srodtytul]Niemieckie roszczenia[/srodtytul]

Bawaria nie zamierzała wprowadzać w życie jej postanowień, stając twardo po stronie organizacji Niemców sudeckich. Rządząca tym landem CSU zapewniała sobie tym sposobem w wyborach głosy wypędzonych i zgłaszała zastrzeżenia wobec przyjęcia Czech do UE w przekonaniu, że dekrety Benesza są nie do pogodzenia z unijnym prawem.

Reklama
Reklama

Tezy te obalił w ekspertyzie prawnej przed laty prof. Jochen Frowein, czego Niemcy sudeccy nie uznali. Nadal żądają unieważnienia dekretów Benesza, mając nadzieję na uznanie roszczeń majątkowych wypędzonych. W przeciwieństwie do Niemców wysiedlonych po wojnie z Polski osiadli od wieków w Sudetach Niemcy byli przed wojną pełnoprawnymi obywatelami Czechosłowacji.

– Wizytę w Pradze traktujemy jako otwarcie – tłumaczy w rozmowie z „Rz” Bernd Posselt. Jego zdaniem to odpowiedni moment na wizytę, bo w Czechach następują pozytywne zmiany w ocenie przeszłości. Ma na myśli pokazany w maju w publicznej telewizji film „Zabijanie po czesku” Davida Vondráčka. Są w nim m.in. wcześniej niepokazywane archiwalne zdjęcia z rozstrzeliwań Niemców w Pradze po wycofaniu się Wehrmachtu 10 maja 1945 roku.

Rzecznik wypędzonych podkreśla, że kompromis w sprawie wizyty nie oznacza ustępstw w sprawie roszczeń majątkowych. – Nie liczymy na zbliżenie stanowisk już w czasie pierwszej wizyty – przyznaje Posselt.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama