Pod wpisem Rogozina znajduje się kilkadziesiąt komentarzy jego facebookowych znajomych, w ogromnej większości – ostro, czasami wulgarnie, atakujących i ministra, i Polskę.
– Choć wpisy na Facebooku czy Twitterze z definicji nie są czymś bardzo poważnym, to takie działanie Rogozina jest po prostu głupie – mówi „Rz" przewodniczący komisji spraw zagranicznych Sejmu Andrzej Halicki. – Można je nawet nazwać prowokacyjnym. Nie sądzę jednak, aby miało ono wywrzeć wpływ na stosunki polsko-rosyjskie.
Rogozin jest znany z nacjonalistycznych poglądów i sympatii, nie jest jednak postacią z marginesu rosyjskiej polityki. Był nie tylko liderem nacjonalistycznej partii „Rodina" i deputowanym do Dumy. Reprezentował Federację Rosyjską w rozmowach z Unią Europejską i Litwą nt. tranzytu do Kaliningradu. Jest nie tylko ambasadorem przy NATO, ale też specjalnym przedstawicielem prezydenta Rosji do spraw rozmów na temat tarczy antyrakietowej.
48-letni Rogozin jest powszechnie uważany za najwyżej stojącego pod względem intelektualnym polityka z opcji nacjonalistycznej, mającego przed sobą dużą przyszłość.
– To, że Rogozin dokonał takiej manifestacji, dowodzi moim zdaniem, że naprawdę chce już niedługo wrócić z Brukseli do Moskwy i stanąć tu na czele nacjonalistów – komentuje w rozmowie z „Rz" znany publicysta Dmitrij Babicz z RIA-Nowosti. – Musi więc wkupić się w łaski tych środowisk. A nie jest to proste, bo choć długo uchodził za nadzieję nacjonalistów, to zarazem parokrotnie bardzo ich zawiódł, obiecywał im rzeczy, których nie dotrzymywał. Dlatego teraz tym bardziej musi im pokazać, że jest twardy, i uważam, że taki wpis na Facebooku to cyniczne działanie mające taki cel.