Obrońcy nalegają, aby sąd dopuścił do Julii Tymoszenko jej lekarza rodzinnego. Twierdzą, że na ciele oskarżonej pojawiły się plamy niewiadomego pochodzenia.

Była premier jest przekonana, że wyniki badań przeprowadzonych przez komisję lekarzy wyznaczonych przez sąd mogą zostać później wykorzystane przez władze w "niecnych celach".

Adwokat Jurij Suchow powiedział, że tradycyjnie obrońcy domagają się zwolnienia oskarżonej z aresztu, ale nie ze względu na stan jej zdrowia, ale na to, że - według nich - nie ma podstaw, aby przebywała ona w areszcie.

Sędzia Rodion Kiriejew odrzuca takie wnioski, podobnie jak te dotyczące dopuszczenia do oskarżonej osobistego lekarza czy też zmiany prowadzącego sprawę, czyli siebie samego.

Tymczasem dyrekcja aresztu zapewnia, że Julia Tymoszenko nie mogła zatruć się farbą, którą były pomalowane ściany jej celi, jak sugerowali jej współpracownicy. Na pewno przyczyną pogorszenia stanu zdrowia nie było także jedzenie, ponieważ była premier je tylko to, co przynoszą jej bliscy.