Czołowi rywale nie zostali dopuszczeni do wyborów. Wystraszyli rządzącego od ponad ćwierćwiecza prezydenta?

Łukaszenko stworzył system, którym steruje ręcznie. Podporządkowane mu są wszystkie organy władzy państwowej. Pojawił się wiec wykształcony i inteligentny bankier Wiktar Babaryka, który potrafił wytłumaczyć ludziom, dlaczego tak dalej żyć nie można. Na Białorusi nie ma sondaży, ale Łukaszenko przeprowadza niejawne badania opinii publicznej i wie, że jego oponent stanowił zagrożenie. Wymyślono więc sprawę karną i wsadzono człowieka do więzienia. Reżim sięga po bandyckie metody.

To dlatego we wtorek stłumiono pokojowe protesty? Przecież ci ludzie jedynie klaskali w dłonie. Też zagrażają reżimowi?

Na Białorusi niedemokratyczne są nawet przepisy prawa, według których protestować można jedynie wtedy, gdy pozwolą na to władze, oraz w miejscu, które wskażą. W przeciwnym razie człowiek zostanie oskarżony o chuligaństwo i udział w nielegalnych protestach. Nawet kandydat na prezydenta nie może na Białorusi zorganizować spotkania z wyborcami bez pozwolenia władz. Władze w Mińsku np. wyznaczyły kilka odpowiednich do tego miejsc na przedmieściach. Wszystko jest zgodnie z prawem napisanym przez Łukaszenkę.

Czyli prezydent Białorusi może spać spokojnie?

Jego reżimowi dzisiaj nic nie zagraża. Dlatego, że jest gotów do użycia siły, a w razie potrzeby nawet broni. Wszystko zaczęło się od zaginięcia znanych białoruskich opozycyjnych polityków w 1999 roku, bez Łukaszenki to nie byłoby możliwe. Zbyt dobrze go znam oraz ludzi z jego otoczenia. Ma całą armię wyszkolonych funkcjonariuszy OMON, a w białoruskim KGB działa wydział, który zajmuje się wyłącznie tropieniem i neutralizacją ludzi zdolnych do organizacji protestów. Jest też rzesza prowokatorów, wykorzystają ich w razie potrzeby. CKW Białorusi też działa bez zarzutu – liczą zgodnie z poleceniem prezydenta. Jeżeli poproszą ich, by napisać 78 czy 82 proc. dla urzędującego przywódcy, zrobią to bez wahania. Ale kiedyś dla nich w Mińsku będzie Norymberga.

Myśli pan, że 9 sierpnia dojdzie do masowych protestów. Białoruskie społeczeństwo jest do tego gotowe?

Społeczeństwo jest gotowe i ludzie wyjdą. Ale będą ostre represje, ponieważ Łukaszenko się nie cofnie. Przecież nic innego nie potrafi robić, a jeszcze będzie musiał odpowiadać przed sądem. A sądu się. Przecież sam zagroził, że może użyć broni. Nawet przykłady podawał, wspominając o represjach w Tadżykistanie i Uzbekistanie. Wiem, co się wtedy tam działo. Łukaszenko często sięga po azjatyckie metody.

Ale jednocześnie mówił, że tylko on jest prawdziwym mężem stanu i broni białoruskiej suwerenności, również przed imperialną Rosją. Wprost mówił, że jego konkurenci są związani z Rosją.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

Do jego oponentów mam też pytania i nie zawsze się z nimi zgadzam. Ale nie warto mówić, że Łukaszenko jest jakimś obrońcą białoruskiej suwerenności. To on rozpoczął przymusową rusyfikację kraju. Będąc deputowanym Rady Najwyższej, nie uczestniczył w głosowaniu dotyczącym porozumień w Białowieży, chciał zachować Związek Radziecki, a teraz pomaga go odbudowywać Władimirowi Putinowi. Nie mam wątpliwości, że gdyby poczuł poważne zagrożenie dla swoich rządów, zgodziłby się na każde warunki Moskwy, nawet jeśli miałby tu być rosyjskim namiestnikiem.