Zatrzymanie Mohammada Shaheda zakończyło trwającą 9 dni obławę. Właściciel szpitala został oskarżony o wystawianie pacjentom fałszywych zaświadczeń stwierdzających, że są wolni od wirusów, nawet bez przeprowadzenia badań.

42-letni Shaded jest jedną z kilkunastu osób zatrzymanych przez władze w ciągu ostatnich kilku dni w związku z tym oszustwem.

Eksperci ostrzegają, że fałszywe dokumenty pogorszyły i tak już tragiczną sytuację związaną z wirusem w kraju liczącym 168 milionów mieszkańców. W wątpliwość poddano wiarygodność certyfikatów wydawanych przez kliniki.

- Został aresztowany na brzegu rzeki granicznej, gdy próbował uciec do Indii. Miał na sobie burkę - poinformowano. - Jego szpitale przeprowadziły 10 500 testów na koronawirusa, z czego 4200 było prawdziwych, a reszta, została podana bez przeprowadzania badań - ogłosił pułkownik Ashique Billah.

Shahed jest również oskarżony o pobieranie opłat za świadectwa i leczenie, mimo uzgodnienia z rządem, że jego szpitale w stolicy będą zapewniać darmową opiekę.

Bangladesz odnotował do tej pory ponad 193 000 infekcji i 2 457 zgonów.