Eksperci ds. zdrowia publicznego w Stanach Zjednoczonych zidentyfikowali nową, dotąd niemierzoną grupę ryzyka. Według ogólnokrajowego badania opublikowanego na łamach czasopisma naukowego JAMA Network Open, omawianego przez serwis Psypost.org, miliony dorosłych Amerykanów w pewnym momencie życia poważnie rozważała postrzelenie innej osoby. Zrozumienie mechanizmów powstawania takich myśli ma kluczowe znaczenie dla zapobiegania tragediom.

Czytaj więcej

Sprawa amerykańskich żołnierzy w Polsce. Donald Tusk: Wszystko jest pod kontrolą

Badania: W ciągu roku o postrzeleniu kogoś myśli ponad 8 mln mieszkańców USA

Analiza przeprowadzona przez naukowców z Uniwersytetu Michigan, pod kierownictwem prof. Briana Hicksa, wskazuje, że 7,3 proc. dorosłych mieszkańców USA (w przeliczeniu na całą populację jest to ok. 19,4 mln osób) miało w swoim życiu myśli o postrzeleniu kogoś. Jeśli ograniczymy okres do ostatniego roku, odsetek ten wynosi 3,3 proc., co przekłada się na ponad 8,6 mln osób.

Badacze podkreślają różnicę między samą myślą a działaniem. Jak zauważył prof. Hicks na łamach Psypost.org: – Choć większość ludzi z takimi myślami nie wciela ich w życie, liczba ta jest tak wysoka, że niewielki odsetek tych, którzy to robią, przekłada się na dziesiątki tysięcy ofiar rocznie.

Czytaj więcej

250 ambasadorów zadba o wizerunek USA. Nie przewidziano miejsca dla Polaków

Kto najczęściej myśli o strzelaniu do ludzi? Młodsi, mężczyźni, mieszkańcy miast i osoby z niskim dochodem 

Badanie National Firearms, Alcohol, Cannabis, and Suicide (przeprowadzone na próbie ponad 7 tys. osób) pozwoliło na stworzenie profilu demograficznego osób, które myślą o postrzeleniu kogoś.

Agresywne myśli częściej zgłaszali mężczyźni, osoby młodsze oraz mieszkańcy miast. Istotnym czynnikiem okazał się status materialny – osoby z rocznym dochodem poniżej 50 tys. dolarów częściej doświadczały takich stanów. Co istotne, różnice w poglądach politycznych nie miały wpływu na wyniki; zwolennicy różnych partii deklarowali podobne tendencje.

Posiadanie broni nie wpływa na pojawienie się myśli o postrzeleniu kogoś

Ciekawym wnioskiem z analizy jest fakt, że posiadanie broni palnej w domu nie zwiększa prawdopodobieństwa wystąpienia myśli o jej użyciu przeciwko komuś. Osoby nieposiadające broni myślały o jej użyciu przeciwko innym z podobną częstotliwością. Jednak to właśnie chęć wyrządzenia krzywdy staje się motywacją do zakupu pistoletu lub karabinu. Dane wskazują, że ok. 4,1 mln dorosłych myślało o nabyciu broni konkretnie w celu zaatakowania innej osoby.

Najczęstszymi wyobrażonymi celami agresji z użyciem broni byli osobiści wrogowie (ponad 50 proc.), nieznajomi (25 proc.) oraz – rzadziej – członkowie rodziny lub partnerzy. Ok. 14 proc. badanych rozważało postrzelenie urzędnika państwowego.

Czytaj więcej

Nocna strzelanina w Lubinie. Śledczy potwierdzają, że zginęli ludzie

Wyniki badań mogą pomóc w przeciwdziałaniu strzelaninom w USA

Badanie opublikowane w JAMA Network Open wskazuje na konkretne możliwości zapobiegania przemocy. Okazuje się, że ok. 4 miliony osób podzieliło się swoimi myślami z kimś innym. Stwarza to pole do działania dla bliskich oraz służb, zanim dojdzie do eskalacji. Naukowcy wskazują tutaj na skuteczność tzw. red flag laws, czyli rozwiązań prawnych, które pozwalają na tymczasowe odebranie broni osobie stanowiącej zagrożenie.

Kolejnym narzędziem są okresy oczekiwania na zakup broni. Ponieważ wiele osób podejmuje decyzję o ataku pod wpływem impulsu, wymuszona przerwa w transakcji daje czas na „ochłonięcie” i może uratować życie. Prof. Hicks podsumowuje, że kluczem do sukcesu jest zrozumienie czynników redukujących ryzyko, co pozwoli ograniczyć nie tylko ataki na innych, ale i liczbę samobójstw, które stanowią połowę zgonów z użyciem broni w USA.