Reklama

Putin sięga po plan B

Prezydent Rosji wyciąga najmocniejszą kartę ?w walce o kontrolę nad Ukrainą: groźbę oderwania Krymu.
W Sewastopolu stacjonuje 25 tysięcy rosyjskich żołnierzy. Na zdjęciu: pokaz sprawności oddziałów Flo

W Sewastopolu stacjonuje 25 tysięcy rosyjskich żołnierzy. Na zdjęciu: pokaz sprawności oddziałów Floty Czarnomorskiej, lipiec 2009 r.

Foto: Rzeczpospolita, Michał Kozak MK Michał Kozak

W zamieszkałej w prawie 60 procentach przez Rosjan prowincji wydarzenia toczą się coraz szybciej.

Merem Sewastopola został wybrany w nocy z poniedziałku na wtorek Rosjanin Aleksij Czalij, który otwarcie opowiada się za zbliżeniem z Moskwą. Kilka godzin później tłum zwolenników integracji z Rosją zablokował budynek parlamentu w Symferopolu, domagając się referendum w sprawie losów półwyspu. Do protestujących wyszedł przewodniczący zgromadzenia Wołodimir Konstantynow i obiecał, że sprawę głosowania deputowani rozpatrzą w środę. Gdyby rzeczywiście doszło do referendum, przewidziano trzy opcje: niezależność Krymu, przyłączenie do Rosji lub pozostanie przy Ukrainie. Manifestacje na rzecz tej pierwszej możliwości odbyły się we wtorek w kilku miastach, w tym w Symferopolu i Kerczu. Na ulice wyszło przeszło 30 tys. przeciwników nowych, ukraińskich władz. W samym Sewastopolu, gdzie stacjonuje Flota Czarnomorska, na ulice wyjechały rosyjskie transportery opancerzone. A szef lokalnej milicji Aleksander Gonczarow zapowiedział, że „nie będzie wypełniał zbrodniczych rozkazów Kijowa". Na rogatkach kilku innych krymskich miast pojawiły się oddziały obywatelskiej milicji. Mają bronić prowincji w razie „ataku" zwolenników Majdanu.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama