Odliczając niezdecydowanych, opublikowany dziś sondaż firmy Survation dla gazety "Daily Record" pokazuje, że za niepodległością Szkocji w październikowym referendum głosować chce 47 proc. mieszkańców kraju, zaś 53 proc. jest przeciw.
Oznacza to, że z każdym miesiącem zmniejsza się przewaga przeciwników niepodległości - i że wynik głosowania jest daleki od pewnego.
Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że Szkoci powiedzą zdecydowane "nie" niepodległości w planowanym na 21. października referendum. Na początku bieżącego roku wyniki sondażowe zwolenników niepodległości oscylowały między 25-33 proc. Dopiero w ostatnich tygodniach zaczęły one przekraczać barierę 40 proc., zaś obecny wynik jest najwyższym dotąd zanotowanym.
Co więcej, większość (54 proc.) respondentów sondażu odpowiedziała, że zagłosowałaby za niepodległością Szkocji, gdyby byli pewni, że rząd konserwatystów Davida Camerona utrzyma się przy władzy przez najbliższe 5 lat (wybory parlamentarne zaplanowane są na 2015 rok).
Zdaniem ekspertów, ten wynik to znak ostrzegawczy dla przeciwników niepodległości.
- Wzrost poparcia dla Torysów w ogólnokrajowych sondażach może znaczyć, że niektórzy Szkoci zrewidują swoje stanowisko w referendum - ostrzega profesor Strathclyde University w Glasgow Juhn Curtis, cytowany przez "Daily Record".
Zwolennicy podkreślają jednak, że sondaż Survation jest niereprezentatywny. Inne firmy, które przeprowadzały sondaże na ten temat również potwierdzają co prawda rosnące poparcie dla niepodległości, lecz wynika z nich, że liczba zwolenników separacji jest mniejsza: między 35 a 41 proc.