Reklama

Rząd Szwecji upadł z powodu imigrantów

Lewicowy rząd w Szwecji przetrwał zaledwie kilka tygodni. Skrajna prawica liczy na kolejny sukces wyborczy.

Publikacja: 03.12.2014 21:27

Co siódmy mieszkaniec Szwecji urodził się za granicą, co widać wyraźnie na ulicach

Co siódmy mieszkaniec Szwecji urodził się za granicą, co widać wyraźnie na ulicach

Foto: 123RF

Ostatnie wybory parlamentarne w Szwecji odbyły się we wrześniu. Następne zapowiedział właśnie premier Stefan Löfven na marzec.

Takiego tempa wyborczego jeszcze w Szwecji nie było. Lewicowy rząd Löfvena poległ w walce o budżet. Mógłby się uratować, przyjmując  propozycję poparcia ugrupowania Szwedzkich Demokratów w zamian za ograniczenie imigracji . – Niech wypowiedzą się wyborcy w sprawie nowego pejzażu politycznego kraju – oświadczył premier. Pejzaż ten zmienił się po niedawnym sukcesie wyborczym  Szwedzkich Demokratów. Walczące z imigracją ugrupowanie stało się po wrześniowych wyborach trzecią siłą polityczną w Szwecji.

– Szwedzkich Demokratów mało obchodzi budżet. Realizują to, co zapowiadali, starając się obalić rząd, aby w następnych wyborach zwiększyć swój stan posiadania w parlamencie i doprowadzić do drastycznego ograniczenia imigracji – mówi „Rz" Johannes Lindvall, politolog z uniwersytetu w Lund.

Takie żądania od lat przysparzają prawicowym populistom popularności. Cztery lata temu zdobyli 20 mandatów w Rigsdagu, we wrześniu tego roku – 49, stając się trzecią siłą polityczną w kraju (12,9 proc. głosów), który słynie z polityki otwartych granic dla azylantów i imigrantów. Jak wynika ze statystyk, Szwecja z 5,7 tys. azylantów na milion mieszkańców zajmuje pierwsze miejsce w grupie państw OECD, wyprzedzając Szwajcarię (2,4 tys.). Dla porównania: wskaźnik ten dla Polski to 357 osób. To dane z ubiegłego roku.

Nasi północni sąsiedzi zajmują też drugie miejsce w Europie (po Węgrzech) pod względem nadawanych imigrantom obywatelstw. Dwa lata temu uzyskało je 7,8 proc. cudzoziemców mieszkających w tym kraju. W roku ubiegłym Szwecja przyjęła jedną piątą wszystkich poszukujących azylu w Europie. W tym roku ich liczba oceniana jest na ponad 83 tys. osób. W Niemczech szacunki sięgają 200 tys., ale Niemcy mają 80 mln ludności, a Szwecja prawie dziesięć razy mniej.

Reklama
Reklama

– Jesteśmy jedyną partią, która może jeszcze ocalić Szwecję – głoszą Szwedzcy Demokraci.

We wrześniowych wyborach odebrali 30 proc. głosów Umiarkowanej Partii Koalicyjnej byłego premiera Fredrika Reinfeldta. Jako że zwycięska koalicja socjaldemokratów, Zielonych i Partii Lewicy uzyskała niewiele więcej mandatów niż czteropartyjny Sojusz dla Szwecji, żaden z obu obozów politycznych nie był w stanie utworzyć większościowego rządu. – W warunkach szwedzkich to żadna nowość, nie było z tym większych problemów – mówi „Rz" Anders Ydsted, politolog związany z think tankiem Captus. Poprzedni rząd także nie dysponował większością w Rigsdagu.

Dobrą praktyką było konsultowanie najbardziej kontrowersyjnych projektów ustawodawczych z opozycją, nie mówiąc już o budżecie. Tym razem jest inaczej. Obecny socjaldemokratyczny premier Stefan Löfven zaniechał tej praktyki. Dał tym samym okazję prawicowym populistom do zademonstrowania swej siły. – Löfven był niezłym działaczem związkowym, ale nie ma pojęcia o subtelnościach negocjacji politycznych – twierdzi Anders Ydsted.  Nie czekając na ostateczny finał całej sprawy w parlamencie,   komisja wyborcza zamówiła już  wcześniej sześć milionów kopert dla kart wyborczych. To sygnał, że Szwecja traci wiele ze swej politycznej stabilizacji.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1433
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1432
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1431
Świat
To koniec Europy jaką znamy, pożegnajmy USA. Chiny niszczą stary ład
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1430
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama